Rozdział 12

Rozdział 12

Ciągle coś nowego z Afryki

Kontrowersje dotyczące „człowieka jawajskiego” i „człowieka pekińskiego”, a tym bardziej człowieka z Castenedolo i europejskich eolitów, dawno ucichły. Dla spierających się naukowców większość tych odkryć to już zamknięta historia.

Obecnie jednak Afryka, ląd australopiteków i Homo habilis, pozostaje czynnym polem walki, na którym uczeni staczają potyczki, by udowodnić swoje poglądy na temat początków ludzkiego gatunku.

Szkielet Recka

Pierwszego znaczącego odkrycia afrykańskiego dokonano na początku naszego stulecia. W 1913 roku profesor Hans Reck z Uniwersytetu w Berlinie prowadził badania w Wąwozie Olduwai w Tanzanii, wówczas Niemieckiej Afryce Wschodniej. Gdy jeden z jego afrykańskich pracowników poszukiwał skamieniałości, zobaczył kawałek kości wystający z ziemi. Po usunięciu powierzchniowego rumowiska skalnego znalazł fragmenty całego, w pełni ludzkiego szkieletu osadzonego w skale. Zawołał Recka, który wydobył znalezisko w litym bloku twardego osadu. Aby wydobyć z niego szczątki szkieletu, w tym kompletną czaszkę (il. 12.1), konieczne było użycie młotków i dłut. Po oddzieleniu od skały szkielet przetransportowano do Berlina.

Ilustracja 12.1. Czaszka należąca do szkieletu człowieka znalezionego w 1913 roku przez H. Recka w Wąwozie Olduwai w Tanzanii.

Reck wyróżnił w Wąwozie Olduwai pięć kolejno następujących po sobie warstw. Szkielet pochodził z górnej części poziomu Bed II, datowanego obecnie na 1,15 min lat. Wyższe warstwy stanowiska (Bed III, IV i V) zniszczyła erozja. Jednak poziom Bed II wciąż był pokryty rumowiskiem skalnym, pochodzącym z jasno-czerwonej warstwy Bed III i warstwy Bed V (il. 12.2). Być może zaledwie 50 lat temu warstwy te, w tym twardy pokład konglomeratu o spoiwie węglanowym, pokryły całe stanowisko. Warstwa Bed IV uległa najwyraźniej zanikowi wskutek erozji, zanim osadził się Bed V.

Zdając sobie sprawę ze znaczenia swojego odkrycia, Reck rozważył dokładnie możliwość, że szkielet człowieka znalazł się na poziomie Bed II w wyniku pochówku: „Ściana grobu miałaby wyraźną granicę – krawędź, która ukazywałaby w profilu różnicę między jego obszarem a nienaruszoną skałą. Wypełnisko grobu posiadałoby zaburzoną strukturę i zawierało heterogeniczną mieszaninę wykopanych materiałów, w tym łatwo rozpoznawalne fragmenty konglomeratu o spoiwie węglanowym. Mimo najbardziej uważnych badań nie znaleziono żadnych tego typu śladów. Przeciwnie, nie można było odróżnić kamienia bezpośrednio wokół szkieletu od sąsiedniej skały, zarówno, jeśli chodzi o kolor, twardość, strukturę, grubość czy też kolejność warstw”.

Louis Leakey zbadał szkielet w Berlinie, lecz wydatował go na późniejszy okres niż Reck. W 1931 roku Leakey i Reck zbadali miejsce odkrycia. Leakey zgodził się wówczas z poglądem Recka, że szkielet reprezentujący współczesny gatunek człowieka ma tyle samo lat, co warstwa Bed II.

W lutym 1932 roku zoologowie C. Forster Cooper z Uniwersytetu w Cambridge i D. M. S. Watson z Uniwersytetu w Londynie stwierdzili, że kompletność szkieletu wskazuje na niedawno dokonany pochówek. Leakey przyznał im rację, iż szkielet znalazł się w warstwie Bed II w wyniku pochówku, jednak w jego opinii miał on miejsce w czasach formowania się tego poziomu.

Ilustracja 12.2. Przekrój północnego stoku Wąwozu Olduwai i miejsce, gdzie w 1913 roku, w wyższej części poziomu Bed II, H. Reck znalazł w pełni ludzki szkielet. Warstwa Bed II ma l, 15-1,7 min lat.

W liście do Naturę, prestiżowego, brytyjskiego czasopisma naukowego, Leakey przekonywał, że nie więcej niż 50 lat temu czerwonawo-żółta, górna część Bed II została przykryta przez nienaruszoną warstwę jasno-czerwonego Bed III. Jeśli szkielet umieszczono by w miejscu odkrycia po osadzeniu się Bed II, w wypełnisku grobu powinna znajdować się mieszanina jasno-czerwonych i czerwonawo-żółtych osadów. „Miałem wystarczające szczęście, że osobiście zbadałem szkielet w Monachium, gdy wciąż leżał nienaruszony w swej oryginalnej skale macierzystej – napisał Leakey – Nie wykryłem żadnego śladu takiej domieszki czy naruszenia struktury skały”.

Cooper i Watson byli wciąż nie usatysfakcjonowani. W czerwcu 1932 roku w liście do Naturę stwierdzili, że czerwone otoczaki z warstwy Bed III mogły stracić swoją barwę i dlatego Reck i Leakey nie widzieli ich w skale macierzystej otaczającej szkielet. A. T. Hopwood nie zgodził się jednak z tą hipotezą. Zwrócił uwagę na fakt, że górna część Bed II, gdzie dokonano odkrycia, również posiada czerwonawe zabarwienie: „Czerwonawa barwa skały macierzystej przeczy teorii, że wszelkie materiały z warstwy Bed III, które przedostałyby się do Bed II straciłyby swój kolor”.

Mimo ataków ze strony Coopera i Watsona, Reck i Leakey utrzymywali własny pogląd. Jednak w sierpniu 1932 roku R G. H. Boswell, geolog-z Imperiał College w Anglii, przedstawił w Naturę wprawiający w zakłopotanie raport.

Profesor T. Mollison przesłał z Monachium Boswellowi próbkę materiału, która jak twierdził, pochodziła ze skały macierzystej otaczającej szkielet Recka. Niestety Mollison nie był całkowicie neutralny w swym postępowaniu. Już w 1929 roku stwierdził, że szkielet należał do członka szczepu Masajów, pochowanego w nieodległej przeszłości.

Boswell podał, iż dostarczona przez Mollisona próbka zawiera „(a) jasno-czerwone otoczaki o wielkości grochu, przypominające otoczaki z Bed 3 oraz (b) odłamki konkrecyjnego wapienia, który nie różni się od materiału z Bed 5″. Boswell uznał to za dowód umieszczenia szkieletu w miejscu odkrycia po osadzeniu się pokładu Bed V zawierającego twarde warstwy stepowego wapienia czy też konglomeratu o spoiwie węglanowym.

Obecność jasno-czerwonych otoczaków z Bed III i odłamków wapienia z Bed V w próbce wysłanej przez Mollisona wymaga z pewnością wyjaśnienia. Reck i Leakey dokładnie i wielokrotnie badali skałę macierzystą w przeciągu 20 lat. Mimo iż wyraźnie szukali tego typu śladów, nie donosili o jakiekolwiek mieszaninie materiałów z warstwy Bed III czy też o odłamkach przypominającego wapień konglomeratu o spoiwie węglanowym. Zdumiewa więc fakt, że nagle zauważono obecność czerwonych otoczaków i fragmentów wapienia. W tej sytuacji wydaje się, iż przynajmniej jeden świadek odkrycia ponosi winę za wyjątkowo niedbale przeprowadzone obserwacje lub dokonanie oszustwa. Późniejsze gtosy polemiczne również opierałyby się na błędzie lub mistyfikacji.

Spór o wiek szkieletu Recka stał się jeszcze bardziej zawiły, gdy Leakey dostarczył nowych próbek gleby z Olduwai. Boswell i J. D. Solomon zbadali je w Imperiał College of Science and Technology. O wynikach swych badań donieśli w Nature z 18 marca 1933 roku, w liście podpisanym również przez Leakeya, Recka i Hopwooda.

List ten zawierał bardzo intrygujące stwierdzenie: „Próbki warstwy Bed II, pobrane obecnie ze »stanowiska człowieka” na tym samym poziomie i w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca, gdzie znaleziono szkielet, zawierają czysty i całkowicie typowy materiał Bed II. Bardzo wyraźnie różnią się od próbek skały macierzystej, które dostarczył profesor Mollison z Monachium”. Próbka przekazana Boswellowi przez Mollisona może, więc nie reprezentować materiału otaczającego bezpośrednio szkielet Recka.

Na podstawie nowych obserwacji Reck i Leakey doszli jednak do wniosku, że próbka skały macierzystej szkieletu stanowiła w rzeczywistości wypełnisko grobu, odmienne od materiału warstwy Bed II, który nie zawierał domieszek. Nie przedstawili oni niestety żadnego satysfakcjonującego uzasadnienia swej poprzedniej opinii, że szkielet znaleziono niewątpliwie w nienaruszonym pokładzie Bed II. Zamiast takiego wyjaśnienia, podzielili pogląd Boswella, Hopwooda i Solomona, którzy stwierdzili: „wydaje się bardzo prawdopodobne, że szkielet był intruzją w Bed II, którą należy datować na okres nie wcześniejszy niż duża luka w zapisie geologicznym osadów, oddzielająca Bed V od niższych poziomów”.

Dlaczego Reck i Leakey zmienili swoje zdanie o datowaniu szkieletu na okres formowania się Bed II? Być może Reck nie miał już sił, aby nadal stawiać opór przewadze, która zdawała się coraz bardziej przygniatająca. Po odkryciu „człowieka pekińskiego” i dalszych szczątków „człowieka jawajskiego” społeczność naukowa bardziej jednomyślnie akceptowała pogląd, że przejściowy małpolud był jedynym prawdziwym hominidem w czasach środkowego plejstocenu. Szkielet współczesnego Homo sapiens w warstwie Bed II Wąwozu Olduwai mógł być jedynie rezultatem całkiem niedawno dokonanego pochówku.

Leakey, niemal samotnie, sprzeciwiał się koncepcji, że „człowiek jawajski” (pitekantrop) i „człowiek pekiński” (sinantrop) byli przodkami ludzkiego gatunku. Dokonał on ponadto dalszych odkryć w Kenii, w Kanam i Kanjera. Skamieniałości, które tam znalazł były, jego zdaniem, bezspornymi dowodami istnienia Homo sapiens w tym samym okresie, w jakim istniał pitekantrop i sinantrop (a także „człowiek Recka”). Być może więc zrezygnował z walki o bardzo kontrowersyjny szkielet Recka, by zwiększyć poparcie dla własnych odkryć w Kanam i Kanjera.

Pewne okoliczności potwierdzają to przypuszczenie. Oświadczenie Leakeya, w którym odrzucił on swój poprzedni pogląd o starożytności szkieletu, ukazało się w Naturę tego samego dnia, kiedy zebrał się komitet naukowy mający wydać opinię na temat znalezisk z Kanam i Kanjera. Niektórzy z najbardziej zagorzałych przeciwników wczesnego datowania szkieletu Recka – Boswell, Solomon, Cooper, Watson i Mollison – zasiadali w tym komitecie.

Choć Reck i Leakey odrzucili swoje poprzednie ustalenia o pochodzeniu szkieletu z czasów formowania się poziomu Bed II, ich nowa opinia o pochowaniu ciała człowieka w tej warstwie w okresie tworzenia się pokładu Bed V, wciąż powoduje, że mamy do czynienia z datowaniem stanowiącym na tle poglądów o ewolucji anomalię dla ludzkiego szkieletu. Według obecnych szacunków spąg Bed V ma około 400 000 lat. Jednak większość naukowców uważa, że współczesny gatunek człowieka pojawił się po raz pierwszy, co najwyżej około 100 000 lat temu, jak wykazały, ich zdaniem, odkrycia w Border Cave na terenie Afryki Południowej.

Na niższych poziomach warstwy Bed V znaleziono narzędzia kamienne, które opisano jako oryniackie. Archeolodzy używali początkowo tego terminu na określenie dobrze wykonanych artefaktów człowieka z Cro-Magnon (Homo sapiens sapiens), jakie odkryto w Aurignac we Francji. Zgodnie z typowymi poglądami narzędzia oryniackie pojawiły się nie wcześniej niż 30 000 lat temu. Artefakty znalezione w warstwie Bed V potwierdzały pogląd, że istoty ludzkie, reprezentowane przez szkielet Recka, żyły w tej części Afryki przynajmniej 400 000 lat temu. Oczywiście odkryte narzędzia można by również przypisać Homo erectus. Oznaczałoby to jednak przyznanie temu gatunkowi znacznie większych zdolności do wyrabiania narzędzi niż obecnie przyjmuje nauka.

W 1935 roku w swej książce The Stone Age Races of Kenya Leakey powtórnie stwierdził, że szkielet Recka to pozostałość pochówku intruzyjnego w warstwie Bed II, dokonanego z powierzchni ziemi, która istniała w trakcie formowania się poziomu Bed V Tym razem datował go jednak na czasy o wiele późniejsze w obrębie tego okresu. Uznał, że przypomina on szkielety znalezione w Gamble’s Cave, stanowisku datowanym na 10 000 lat. Mimo to, z punktu widzenia geologii można jedynie stwierdzić (uznając hipotezę pochówku w warstwie Bed V), że szkielet miał od 400 000 do być może kilku tysięcy lat.

Reiner Protsch próbował później rozwiązać kwestię pochodzenia szkieletu poprzez wydatowanie go metodą radiowęglową. W 1974 roku podał wiek 16 920 lat. Istnieje jednak kilka problemów z datowaniem znaleziska Recka w ten sposób.

Przede wszystkim nie jest pewne czy próbka kości należała rzeczywiście do szkieletu. Samą czaszkę uważano za zbyt cenną, by używać jej do badań chronologicznych. Pozostała część szkieletu zniknęła z muzeum w Monachium w czasie II Wojny Światowej. Dyrektor muzeum przekazał kilka małych fragmentów kości, które Protsch określił jako „najprawdopodobniej” część oryginalnego szkieletu.

Z otrzymanych fragmentów Protsch był w stanie zebrać próbkę w wysokości zaledwie 224 gramów, około 1/3 wagi normalnej próbki potrzebnej do przeprowadzenia badań. Choć w przypadku ludzkiej kości uzyskał wiek 16 920 lat, datowanie innych mateńałów z tego samego stanowiska różniło się znacznie od tego wyniku – niektóre znaleziska były starsze, inne młodsze.

Nawet, jeśli próbka należała rzeczywiście do szkieletu Recka, mogła zostać zanieczyszczona współczesnym węglem, co spowodowałoby uzyskanie fałszywej, zbyt późnej chronologii. Do 1974 roku zachowane fragmenty szkieletu, o ile faktycznie do niego należały, byty przechowywane w muzeum przez ponad 60 lat. Przez cały ten okres bakterie i inne mikroorganizmy mogły zanieczyścić skamieniałości współczesnym węglem, który same zawierały. Kości mogły również ulec zanieczyszczeniu znajdując się jeszcze w ziemi. Moczono je ponadto w organicznym środku ochronnym (saponie), posiadającym w swym składzie węgiel.

Protsch nie opisał, jakich metod chemicznych użył, by wyeliminować współczesny węgiel ”’C, pochodzący z saponu i innych czynników zanieczyszczających. Nie wiemy, więc, do jakiego stopnia zanieczyszczenia z tych źródeł zostały wyeliminowane.

Metoda radiowęglowa jest stosowana jedynie w przypadku kolagenu, białka znajdującego się w kościach. Białko to musi zostać wydobyte poprzez niezwykle rygorystyczny proces oczyszczania. Następnie określa się czy aminokwasy z próbki (cząstki budulcowe białek) odpowiadają aminokwasom z kolagenu. Jeśli nie są tego samego typu, oznacza to, że badane aminokwasy nie należą najprawdopodobniej do samej kości, lecz pochodzą z zewnątrz. Takie aminokwasy mogą spowodować otrzymanie fałszywej, zbyt późnej chronologii radiowęglowej, ponieważ nie mają tyle samo lat, co badana kość.

Idealnym rozwiązaniem jest datowanie każdego aminokwasu oddzielnie. Jeśli wiek jakichkolwiek aminokwasów różni się od chronologii pozostałych, wskazuje na fakt, że kość uległa zanieczyszczeniu i nie powinna być datowana metodą radiowęglowa C14.

W laboratoriach, w których przeprowadzono badania metodą radiowęglowa szkieletu Recka opisywane, przez Protscha, nie można było jednak wydatować każdego aminokwasu oddzielnie. Wymaga to techniki datowania (tzw. akceleratorowej spektroskopu masowej), jakiej nie używano na początku lat siedemdziesiątych. Pracownicy laboratoriów nie posiadali również wówczas wiedzy o ścisłych metodach oczyszczania białek – metodach uważanych obecnie za niezbędne przy tego rodzaju badaniach. Możemy więc jedynie dojść do wniosku, że datowanie radiowęglowe szkieletu Recka, o którym donosił Protsch, jest niepewne. Uzyskana chronologia może być z powodzeniem zbyt późna.

Znane są udokumentowane przypadki kości z Wąwozu Olduwai, które wydatowano metodą radiowęglowa niezgodnie z faktycznym stanem rzeczy – na zbyt późny okres. Na przykład kość z górnych warstw Ndutu wydatowano na 3 340 lat. Wiadomo jednak, że górne warstwy Ndutu, wchodzące w skład poziomu Bed V, mają 32 000-60 000 lat. Wiek 3 340 lat jest zatem zbyt późny przynajmniej o około 30 000 lat.

W swoim raporcie Protsch powiedział o szkielecie Recka: „Teoretycznie kilka faktów przemawia przeciw wczesnemu datowaniu tego hominida, na przykład jego morfologia”. Jak widzimy, współczesna budowa szkieletu była najprawdopodobniej jednym z głównych powodów, które skłaniały Protscha do odrzucenia poglądu, że znalezisko ma tyle samo lat co poziom Bed II lub nawet spąg warstwy Bed V.

Omawiając odkrycia z Chin, wprowadziliśmy pojęcie prawdopodobnego zakresu chronologicznego jako najbardziej uczciwego wskaźnika wieku kontrowersyjnych znalezisk. Dostępne dane wskazują, że szkieletowi Recka należy przypisać zakres chronologiczny rozciągający się od późnej fazy późnego plejstocenu (10 000 lat temu) do późnej fazy wczesnego plejstocenu (1,15 min lat temu). Istnieje wiele przesłanek, które przemawiają za pierwotnym datowaniem tego odkrycia na okres formowania się poziomu Bed II, o czym mówił początkowo Reck. Szczególnie przekonujące jest jego stwierdzenie, że cienkie warstwy Bed II bezpośrednio wokół szkieletu były nienaruszone. Przeciw późniejszemu pochówkowi przemawia również duża twardość pokładu Bed II, który przypomina skałę. Raporty faworyzujące datowanie szkieletu na poziom Bed V wydają się opierać na czysto teoretycznych zarzutach, wątpliwych relacjach, nierozstrzygających wynikach badań chronologicznych i bardzo spekulatywnych analizach geologicznych. Jednak pomijając niepewne datowanie radio-węglowe, nawet te raporty przypisują szkieletowi Recka wiek do 400 000 lat.

Czaszki z Kanjera i szczęka z Kanam

W 1932 roku Louis Leakey ogłosił odkrycia, jakich dokonał w Kanam i Kanjera w pobliżu Jeziora Wiktorii, w zachodniej Kenii. Leakey stwierdził, że szczęka z Kanam i czaszki z Kanjera są przekonującymi dowodami istnienia Homo sapiens we wczesnym i środkowym plejstocenie.

W 1932 roku, wraz z Donaldem Macinnesem, Leakey znalazł w Kanjera kamienne pięściaki, ludzką kość udową oraz fragmenty pięciu ludzkich czaszek, oznaczonych numerami od l do 5. Warstwy zawierające te skamieniałości pochodzą z tego samego okresu co poziom Bed IV w Wąwozie Olduwai, datowany na 400 000-700 000 lat. Jednak morfologia fragmentów czaszek z Kanjera jest całkowicie współczesna.

W Kanam Leakey znalazł początkowo zęby mastodonta, ząb Deinotherium (wymarłego, słoniopodobnego ssaka) i słabo obrobione narzędzia kamienne. 29 marca 1932 roku pracownik Leakeya Jurna Gitau odkrył drugi ząb Deinotherium. Leakey nakazał Gitau, by nadal kopał w tym samym miejscu. Pracując kilka metrów od Leakeya, Gitau wykopał blok trawertynu (twardego, wapiennego osadu węglanowego) i rozłupał go kilofem. Zobaczył wówczas ząb, wystający z fragmentu rozłupanego bloku. Pokazał odkrycie Macinnesowi, który stwierdził, że ząb należał do człowieka. Macinnes zawołał Leakeya.

Po odłupaniu trawertynu okalającego znalezisko, badacze ujrzeli przednią część ludzkiej żuchwy z dwoma zębami przedtrzonowymi. Leakey uznał, że skamieniałość z wczesnoplejstoceńsidej formacji w Kanam przypomina szczękę Homo sapiens i ogłosił swoje odkrycie w liście do Naturę. Warstwy w Kanam mają przynajmniej 2 min lat.

Zdaniem Leakeya znaleziska z Kanam i Kanjera wykazały, że hominid bliski współczesnemu gatunkowi człowieka istniał w czasach „człowieka jawajskiego” i „człowieka pekińskiego”, lub nawet wcześniej. Jeśli ta opinia jest słuszna, pitekantrop i sinantrop (obecnie Homo erectus) nie mogli być bezpośrednimi przodkami ludzkiego gaunku. Nie mógł nim być również „człowiek z Piltdown”, ze szczęką podobną do szczęki małpy człekokształtnej.

W marcu 1933 roku członkowie Wydziału Biologii Człowieka Królewskiego Instytutu Antropologicznego spotkali się, by rozpatrzyć odkrycia Leakeya, dokonane w Kanam i Kanjera. Grupa 28 naukowców, pod przewodnictwem Sir Arthura Smitha Woodwarda, opublikowała raporty na temat czterech kategorii materiałów: geologicznych, paleontologicznych, anatomicznych i archeologicznych. Zespół geologów ustalił, że ludzkie skamieniałości z Kanjera i Kanam mają tyle samo lat co warstwy, w których je znaleziono. Według paleontologów osady w Kanam pochodziły z wczesnego plejstocenu, w Kanjera – przynajmniej ze środkowego plejstocenu. Grupa archeologów zauważyła obecność narzędzi kamiennych w tych samych warstwach, w których odkryto skamieniałości człowieka. Opinia ta dotyczyła obu stanowisk. Zespół anatomów stwierdził natomiast, że czaszki z Kanjera nie posiadają „żadnych cech sprzecznych z opisem gatunku Homo sapiens”. Taki sam pogląd wyrażono odnośnie kości udowej z tego stanowiska. Z kolei szczękę z Kanam specjaliści w zakresie anatomii określili jako niezwykłą pod kilkoma względami. Mimo to „nie byli w stanie wskazać żadnego szczegółu, który przeczyłby zaklasyfikowaniu jej do gatunku Homo sapiens”‚.

Wkrótce po tym, gdy na konferencji naukowej w 1933 roku uczeni wyrazili Leakeyowi poparcie, geolog Percy Boswell zaczął kwestionować wiek skamieniałości z Kanam i Kanjera. Leakey zetknął się już z jego krytyką w przypadku szkieletu Recka, zdecydował się więc zaprosić Boswella do Afryki, w nadziei, że rozwiąże to jego wątpliwości. Jednak nie wszystko szło po myśli Leakeya.

Po powrocie do Anglii Boswell przedstawił Naturę negatywny raport na temat znalezisk z Kanam i Kanjera: „Niestety nie udało się odnaleźć dokładnego miejsca żadnego odkrycia”. Jego zdaniem warunki geologiczne na obu stanowiskach były zbyt skomplikowane do interpretacji. Boswell stwierdził:

„znalezione tam gliniaste osady często ulegały dużym zaburzeniom w postaci gwałtownego osuwania się”. Doszedł, więc do wniosku, że „niepewne warunki odkrycia [...] zmuszają mnie do stwierdzenia, iż nie można w tej chwili wyjaśnić człowieka z Kanam i Kanjera”.

Odpowiadając na zarzuty Boswella, Leakey oświadczył, że był w stanie pokazać mu miejsca odkryć swych skamieniałości. „W Kanjera dokładnie pokazałem mu miejsce, gdzie znajdowało się wzgórze osadowe, w którym m situ znalazłem czaszkę nr 3 [...]. Fakt, że pokazałem profesorowi Boswellowi to stanowisko potwierdza mały kawałek kości odkryty tu w 1935 roku, który pasuje do jednego z fragmentów znalezionych trzy lata wcześniej” – napisał Leakey.

O miejscu odkrycia szczęki z Kanam Leakey powiedział: „Na samym początku, przy użyciu poziomicy, dokonaliśmy przecięcia żlebów leżących w Kanam West, tak, aby widoczne były wszystkie poziomy, i dlatego mogliśmy zlokalizować to miejsce z dokładnością do kilkudziesięciu centymetrów – naprawdę tak zrobiliśmy”.

Boswell stwierdził, że jeśli szczękę znaleziono nawet we wczesnoplejstoceńskiej formacji, dostała się tam w jakiś sposób z górnych poziomów wskutek „gwałtownego osuwania się” warstw lub poprzez szczelinę. Leakey odpowiedział później na ten argument: „Nie mogę zaakceptować tej interpretacji, ponieważ nie ma na to żadnych dowodów. Stan zachowania żuchwy jest pod każdym względem taki sam jak w przypadku dolno [wczesne]-plejstoceńskich skamieniałości, które znaleziono razem z nią”. Oświadczył ponadto, że sam Boswell przyznał, iż byłby skłonny zaakceptować wczesnoplejstoceński wiek szczęki z Kanam, gdyby nie posiadała ona podobnej struktury brody jak u człowieka.

Poglądy Boswella jednak przeważyły Mimo to, w 1968 roku Philip V. Tobias stwierdził: „Istnieje przekonujący prima facie powód, by ponownie rozważyć problem znalezisk z Kanjera”. I rzeczywiście odkrycia te zostały ponownie rozpatrzone. Biograf Leakeya Sonia Cole napisała: „We wrześniu 1969 roku Louis wziął udział w konferencji paryskiej na temat początków Homo sapiens, sponsorowanej przez UNESCO [...] około 300 delegatów jednomyślnie uznało, że czaszki z Kanjera pochodzą ze środkowego plejstocenu”.

O szczęce z Kanam Tobias powiedział natomiast: „Stwierdzenia Boswella tak naprawdę nie podważyły czy nawet nie osłabiły oświadczenia Leakeya, że żuchwa pochodzi z rozpatrywanej warstwy”.

Naukowcy opisali szczękę z Kanam na wiele sposobów. W 1932 roku zespół angielskich anatomów ogłosił, że nie ma żadnego powodu, by odrzucać jej przynależność do Homo sapiens. Czołowy antropolog brytyjski SirArthur Keith również przypisywał to znalezisko Homo sapiens. Jednak w latach czterdziestych zdecydował, że szczęka należała najprawdopodobniej do australopiteka. W 1962 roku Philip Tobias stwierdził, iż żuchwa z Kanam przypomina najbardziej szczękę odkrytą w Rabacie w Maroku, datowaną na późną fazę środkowego plejstocenu, oraz późnoplejstoceńskie szczęki, jakie znaleziono w Cave of Hearths w Afryce Południowej czy w Dire-Dawa na terenie Etiopii. Zdaniem Tobiasa wszystkie te skamieniałości posiadają cechy neandertaloidalne.

W 1960 roku Louis Leakey wycofał się ze swojej wcześniejszej opinii, że żuchwa z Kanam przypomina gatunek sapiens. Uznał teraz, iż reprezentuje ona samicę zinjantropa – hominida, którego odkrył w 1959 roku w Wąwozie Olduwai. Leakey na krótko wypromował to małpokształtne stworzenie jako pierwszego wytwórcę narzędzi i w ten sposób pierwszą istotę rzeczywiście przypominającą człowieka. Wkrótce potem w Olduwai znaleziono skamieniałości Homo habilis. Leakey szybko zmienił status zinjantropa, umieszczając go wśród masywnych australopiteków (A. boisei). Zinjantrop nie był już wytwórcą narzędzi.

Na początku lat siedemdziesiątych syn Louisa Leakeya, Richard, pracując nad Jeziorem Turkana w Kenii, znalazł skamieniałe szczęki Homo habilis, które przypominały żuchwę z Kanam. Odkrył je ze szczątkami zwierząt, jakie znaleziono właśnie w Kanam. Z tego względu Louis Leakey ponownie zmienił swoją opinię, stwierdzając, że szczęka z Kanam należała do Homo habilis.

Ilustracja 12.3. Zarysy żuchw (nie zeskalowane) oparte na opublikowanych fotografiach, z wyjątkiem (a) i (g), które opracowaliśmy na podstawie dostępnych rysunków: (a) australopitek, Omo, Etiopia; (b) Homo erectus, Heidelberg (Mauer), Niemcy; (c) wczesny Homo sapiens, Arago, Francja; (d) neandertalczyk, Szanidar, Irak; (e) Homo sapiens rhodesiensis („neandertaloidalny” według R V Tobiasa), Cave ofHearths, Afryka Południowa; (f) Homo sapiens sapiens, Border Cave, Afryka Południowa; (g) Homo sapiens sapiens, współczesny, rdzenny mieszkaniec Afryki Podłudniowej; (h) żuchwa z Kanam.

Od chwili odkrycia naukowcy przypisywali, zatem żuchwę z Kanam niemal każdemu znanemu hominidowi (całemu rodzajowi Australopithecus, Australopithecus boisei, Homo habilis, „człowiekowi neandertalskiemu”, wczesnemu Homo sapiens i współczesnemu Homo sapiens). Fakt ten pokazuje trudności, jakie wiążą się z właściwym klasyfikowaniem skamieniałych szczątków hominidów.

Opinia Tobiasa, że szczęka z Kanam należała do osobnika reprezentującego odmianę wczesnego Homo sapiens, która charakteryzowała się cechami neandertaloidalnymi, zdobyła szeroką akceptację. Mimo to, jak można zobaczyć na ilustracji 12.3 przedstawiającej zarys żuchwy z Kanam i żuchw innych hominidów, kształt brody szczęki z Kanam (h) przypomina okaz z Border Cave (f), przypisywany Homo sapiens sapiens, i żuchwę współczesnego, rdzennego mieszkańca Afryki Południowej (g). Wszystkie trzy szczęki posiadają dwie zasadnicze cechy charakteryzujące brodę współczesnego człowieka: wygięcie w stronę wierzchołka i zgrubienie w kierunku zewnętrznym u podstawy.

Jeśli jednak nawet zaakceptujemy pogląd Tobiasa, że żuchwa z Kanam miała neandertaloidalne cechy, szczątki istot o takiej szczęce w warstwach wczesnoplejstoceńskich, datowanych na ponad l ,9 min lat temu, również będą stanowić chronologiczną anomalię. Zgodnie z większością obecnych hipotez dotyczących ewolucji ludzkiego gatunku neandertaloidalne hominidy pojawiły się co najwyżej 400 000 lat temu i żyły do około 30 000 bądź 40 000 lat temu.

Aby określić wiek szczęki z Kanam i czaszek z Kanjera, K. R Oakley z Bri-tish Museum zbadał te skamieniałości metodą fluorową, azotową i uranową.

Zagrzebane w ziemi kości absorbują fluor. Szczęka z Kanam i czaszki z Kanjera zwierały tę samą ilość fluoru, co inne kości z wczesne- i środkowoplejstoceńskich formacji. Wyniki te są zgodne z poglądem, że skamieniałości człowieka z Kanam i Kanjera mają tyle samo lat co pozostałości fauny na tych stanowiskach.

Azot jest składnikiem białka kości, które w normalnych warunkach tracą go w miarę upływu czasu. Oakley zbadał, że fragment czaszki nr 4 z Kanjera zawiera jedynie śladowe ilości azotu (0,01%), podczas gdy we fragmencie czaszki nr 3 składnik ten w ogóle nie występował. Żadna z dwóch kości zwierzęcych, jakie zbadano, również nie zawierała azotu. Obecność „mierzalnych śladów” tego pierwiastka we fragmencie czaszki nr 4 oznaczała, zdaniem Oakleya, że wszystkie skamieniałości człowieka z Kanjera są „znacznie młodsze” niż fauna tego stanowiska.

Tym niemniej pewne substancje takie jak glina zachowują czasami azot przez miliony lat. Być może, zatem warstwa gliny zabezpieczyła fragment czaszki nr 4 przed całkowitą utratą azotu. Bez względu na to, fragment czaszki nr 3, podobnie jak próbki zwierzęce, nie zawierał w ogóle tego składnika, istnieje, więc możliwość, że wszystkie kości miały tyle samo lat.

Jak pokazuje Tabela 12.1, wielkości wskazujące ilość uranu w przypadku skamieniałości człowieka z Kanjera (8-47 części na milion) pokrywały się z wartościami dla fauny z tego stanowiska (26-216 części na milion), co również może oznaczać, że wszystkie znaleziska miały tyle samo lat. Ludzkie kości cechowały się średnio wskaźnikiem 22 części na milion, natomiast fauna ssaków zawierała przeciętnie 136 części na milion. Zdaniem Oakleya znaczna różnica między średnimi wartościami świadczyła, że skamieniałości człowieka są „znacznie młodsze” niż kości zwierząt. Podobne rezultaty badań przeprowadzonych metodą uranową otrzymano w przypadku znaleziska z Kanam.

Tabela 12.1. Zawartość uranu w skamieniałościach hominida z Kanjera

Oznaczenie skamieniałości

Opis badanego fragmentu

Zawartość uranu (eU^Og) (wyrażona w cz/min)

Kanjera 3

fragment kości znal. in situ

15

fragment kości ciemieniowej znal. in situ

21

fragmenty czaszki znal. na powierzchni

16, 27, 27,30,42

fragment kości udowej znal. na powierzchni

8, 14

Kanjera 4

fragment kości czołowej znal. na powierzchni

11,21,35

Rośliność

szczątki ssaków z Kanjera

26, 131, 146, 159, 216

Sam Oakley podkreślił jednak, że ilość uranu w wodzie gruntowej może różnić się znacznie w zależności od stanowiska. Na przykład późnoplejstoceńskie kości zwierzęce z Kugata w pobliżu Kanam zawierają więcej uranu niż wczesnoplejstoceńskie skamieniałości z samego Kanam.

Należy zaznaczyć, że wyniki analiz przeprowadzonych metodą uranową, o których w 1974 roku donosił Oakley, nie były pierwszymi, jakie otrzymał. W artykule opublikowanym w 1958 roku, bezpośrednio po omówieniu badań nad szczęką z Kanam wykonanych metodą uranową, Oakley powiedział:

„W przypadku kości z Kanjera nasze testy nie wykazały żadnej sprzeczności między ludzkimi czaszkami a towarzyszącą im fauną”. Wydaje się więc, że Oakley nie był usatysfakcjonowany pierwotnymi badaniami i dlatego poddał kości z Kanjera kolejnym analizom, otrzymując wyniki, które bardziej zgadzały się z jego upodobaniami.

Przegląd chemicznych badań skamieniałości z Kanam i Kanjera prowadzi, naszym zdaniem, do następujących konkluzji. Wyniki metody fluorowej i azotowej świadczą, że ludzkie skamieniałości miały tyle samo lat, co towarzysząca im fauna, choć opinia ta może zostać rzeczywiście zakwestionowana. Z kolei metoda uranowa wykazała, iż kości człowieka były młodsze od kości zwierząt. Jeśli jednak będziemy chcieli odrzucić i tę konkluzję, ponownie znajdziemy wystarczające powody, by tego dokonać.

Ogólnie rzecz biorąc, wyniki analiz chemicznych i radiometrycznych nie wykluczają możliwości, że ludzkie skamieniałości z Kanam i Kanjera miały tyle samo lat, co towarzysząca im fauna. Czaszki z Kanjera określane jako czaszki Homo sapiens należałoby, zatem datować na okres formowania się warstwy Bed IV w Olduwai, datowanej na 400 000-700 000 lat. Status taksonomiczny szczęki z Kanam jest niepewny. Badacze pracujący ostatnio nad tym zagadnieniem wahają się, czy uznać ją za ludzką szczękę, choć nie można całkowicie wykluczyć takiej interpretacji. Jeżeli znalezisko to ma tyle samo lat co fauna z Kanam, która jest starsza od warstwy Bed I w Wąwozie Olduwai, należy datować je na 1,9 min lat.

Narodziny australopiteków

W 1924 roku Josephine Salmons zauważyła w domu przyjaciela skamieniałą czaszkę pawiana, stojącą nad kominkiem. Salmons studiowała anatomię na University of Witwatersrand w Johannesburgu w Afryce Południowej, wzięła więc czaszkę i pokazała swojemu profesorowi dr. Raymondowi A. Dartowi.

Przekazane Dartowi znalezisko pochodziło z kamieniołomu wapienia w Buxton w pobliżu miasta Taung, około 320 km na południowy-zachód od Johannesburga. Dart poprosił swojego przyjaciela, geologa dr. R. B. Younga, aby zbadał kamieniołom w poszukiwaniu dalszych skamieniałości. Young znalazł w Buxton bryły kamienne zawierające kości i przesłał je Dartowi.

Dwie paczki ze skamieniałościami przybyły do domu Darta tego samego dnia, w którym miało się tam odbyć wesele jego przyjaciela. Żona Darta błagała go, by zostawił je w spokoju do końca uroczystości, lecz Dart otworzył pakunki. W drugiej paczce odkrył coś, co go zadziwiło: „Znalazłem naprawdę kompletny odcisk wnętrza czaszki. Miał takie rozmiary jak u dużego goryla”. W chwilę potem odkrył fragment skały zawierający kości twarzy.

Gdy goście weselni odeszli, Dart rozpoczął żmudną pracę oddzielania kości od skały macierzystej. Nie posiadając odpowiednich narzędzi, użył drutów do szycia swojej żony, by dokładnie odłupać kamień. „Wyłoniła się przede mną – napisał – twarz małego dziecka, dziecka z wszystkimi zębami mlecznymi i wyrzynającymi się stałymi zębami trzonowymi. Wątpię, czy żyli kiedykolwiek rodzice bardziej dumni ze swego potomka, niż byłem ja w czasie tych świąt Bożego Narodzenia, z powodu mojego dziecka z Taung”.

Po oddzieleniu kości od skały Dart zrekonstruował czaszkę (il. 12.4). Opisał mózg „dziecka z Taung” jako niespodziewanie duży, o objętości około 500 cm3, podczas gdy średnia objętość mózgu dużego samca dorosłego goryla wynosi zaledwie 600 cm3. Dart zauważył również brak wału nadoczodołowego i uznał, że zęby przypominają pod pewnymi względami zęby człowieka.

Zaobserwował także, iż foramen magnum – otwór, w który wchodzi rdzeń kręgowy – znajduje się raczej w pobliżu środka podstawy czaszki, podobnie jak u człowieka, niż w jej tylnej części, co cechuje z kolei dorosłe małpy człekokształtne. Na tej podstawie doszedł do wniosku, że odkryta istota chodziła w wyprostowanej postawie ciała, a to jego zdaniem oznaczało, iż znalezisko z Taung reprezentuje przodka ludzkiego gatunku.

Ilustracja 12.4. Po lewej: Czaszka „dziecka z Taung”, miodego australopiteka z Afryki Południowej. Po prawej: czaszka młodego goryla.

Dart przesłał odpowiedni raport do Nature. „Odkrycie to – powiedział – ma znaczenie, ponieważ pokazuje wymarły gatunek małp człekokształtnych stanowiący przejście między żyjącymi antropoidami a człowiekiem”. W oparciu o towarzyszące skamieniałości zwierząt oszacował wiek swego „dziecka z Taung” na l min lat i nazwał je Australopitecus africanus – „południowa małpa Afryki”. Jego zdaniem australopitek ten był przodkiem wszystkich innych hominidów.

W Anglii Sir Arthur Keith i Sir Arthur Smith Woodward przyjęli raport Darta z najwyższą ostrożnością. Keith uważał, że australopiteka należy łączyć z szympansami i gorylami.

Grafton Elliot Smith był jeszcze bardziej krytyczny. W maju 1925 roku, w wykładzie wygłoszonym na University College, stwierdził: „To pech, że Dart nie miał żadnego dostępu do czaszek młodych szympansów, goryli bądź orangutanów, w wieku odpowiadającym okazowi z Taung. Gdyby taki materiał był mu dostępny, zdałby sobie sprawę, że ułożenie i sposób trzymania głowy, kształt szczęk oraz wiele szczegółów nosa, twarzy i czaszki, na które się powoływał, by udowodnić swoją opinię, iż australopitek był blisko spokrewniony z człowiekiem, wyglądało w istocie rzeczy identycznie jak u młodego goryla i szympansa”. Krytyka Smitha pozostaje uzasadniona nawet do dziś. Jak zobaczymy, mimo powszechnego kultu australopiteków jako przodków ludzkiego gatunku niektórzy uczeni nadal wątpią, czy taka opinia jest właściwa.

Chłodne przyjęcie „dziecka z Taung” przez brytyjskie elity naukowe zniechęciło Darta. Przez wiele lat milczał i zaprzestał poszukiwania skamieniałości. Brytyjscy naukowcy, pod kierunkiem Sir Arthura Keitha, utrzymywali swój negatywny pogląd na temat australopiteków przez całą dekadę lat trzydziestych. Keith akceptował „człowieka z Piltdown”, którego datowano podobnie jak znalezisko z Taung. Czaszka z Piltdown była identyczna z czaszką Homo sapiens, co przemawiało przeciwko uznaniu australopiteka, o niemal małpiej czaszce, za przodka współczesnych istot ludzkich.

Kiedy Dart wycofał się ze światowej sceny nauki, jego przyjaciel, dr Robert Broom, podjął wysiłek, by australopitek został jednak uznany za przodka ludzkiego gatunku. Od samego początku Broom okazywał głębokie zainteresowanie odkryciem Darta. Wkrótce po tym, gdy narodziło się „dziecko z Taung”, wbiegł do laboratorium Darta: „Poszedł dużymi krokami do ławy, na której leżała czaszka i upadł na kolana „adorując naszego przodka”, jak to określił” -wspominał Dart. Tym niemniej brytyjscy uczeni domagali się okazu dorosłego australopiteka, nim ugną kolana w adoracji. Na początku 1936 roku Broom przysiągł, że go znajdzie.

17 sierpnia tego samego roku G. W. Barlow, nadzorca kamieniołomu wapienia w Sterkfontein, przekazał Broomowi odcisk czaszki dorosłego australopiteka. Broom udał się później do Sterkfontein i odkrył kilka fragmentów tej samej czaszki. Na ich podstawie zrekonstruował całą czaszkę, nazywając jej właściciela Plesianthropus transvaalensis. Osady, w których znalazł skamieniałości, datowane są na 2,2-3 min lat.

Wkrótce nastąpiły dalsze odkrycia. Znaleziono dolną część kości udowej (TM 1513). W 1946 roku Broom i G. W. H. Schepers opisali ją jako kość, która pod względem najważniejszych cech należała do człowieka. W. E. Le Gros Ciark, początkowo sceptycznie nastawiony wobec tej interpretacji, przyznał później: „odkryty fragment wykazuje tak duże podobieństwo do kości udowej Homo, że jest z nią niemal identyczny”. Ocenę tę potwierdziła ponownie w 1981 roku Christine Tardieu, stwierdzając, iż zasadnicze cechy kości udowej ze Sterkfontein są „charakterystyczne dla współczesnego człowieka”. Kość TM 1513 stanowi pojedyncze znalezisko, a zatem tym bardziej przypisanie jej do rodzaju Australopithecus nie jest pewne. Mogła ona należeć do bardziej rozwiniętego hominida, przypominającego na przykład współczesnych ludzi.

8 czerwca 1938 roku Barlow przekazał Broomowi fragment podniebienia z zębem trzonowym. Kiedy Broom spytał o miejsce odkrycia, Barlow dał wymijającą odpowiedź. Kilka dni później Broom ponownie odwiedził Barlowa i nalegał, by wyjawił mu źródło pochodzenia skamieniałości.

Barlow przyznał w końcu, że otrzymał ją od Gerta Terblanche’a, ucznia miejscowej szkoły. Gert przekazał Broomowi jeszcze kilka zębów i razem udali się na pobliską farmę w Kromdraai, gdzie chłopiec je znalazł. Broom odkrył tam fragmenty czaszki. Po jej częściowym zrekonstruowaniu zobaczył, że jest odmienna od australopiteka ze Sterkfontein. Posiadała większą szczękę i większe zęby. Nazwał więc nowego australopiteka Paranthropus robustus51. Stanowisko w Kromdraai jest obecnie datowane na około 1-1,2 min lat.

Broom znalazł również w Kromdraai fragment kości ramiennej i część kości łokciowej. Choć przypisał je masywnemu australopitekowi – parantropowi – powiedział: „Gdyby znaleziono je w odizolowaniu od innych kości, prawdopodobnie każdy anatom na świecie uznałby, że należały one do, człowieka”. W badaniach H. M. McHenry’ego z 1972 roku kość ramienna TM 1517 z Kromdraai znalazła się „w obrębie zakresu cechującego ludzi”, a kość ramienna masywnego australopiteka z Koobi Fora w Kenii poza tym zakresem. Skamieniałość TM 1517 mogła, zatem pochodzić od innej istoty niż masywny australopitek. Być może kość ramienna i kość łokciowa z Kromdraai, podobnie jak kość udowa ze Sterkfontein, należały do bardziej rozwiniętych hominidów przypominających ludzi.

II Wojna Światowa przerwała prace wykopaliskowe Brooma na terenie Afryki Południowej. W okresie powojennym Robert Broom i J. T. Robinson znaleźli w Swartkrans skamieniałości masywnego australopiteka nazwanego Paranthropus crassidens („prawie człowiek z dużymi zębami”). Istota ta miała duże, silne zęby i grzebień kostny na szczycie czaszki, który służył do przyczepu dużych mięśni szczęki.

W jaskini w Swartkrans Broom i Robinson odkryli również szczękę kolejnego hominida. Mniejszą i bardziej ludzką szczękę (SK 15) niż u Paranthropus crassidens przypisali nowemu hominidowi nazwanemu Telanthropus capensis. Odcinek nr l w Swartkrans, gdzie znaleziono kości parantropa, jest obecnie datowane na 1,2-1,4 min lat, a odcinek nr 2, miejsce odkrycia dolnej szczęki (SK 15) telantropa, na 300 000-500 000 lat. W 1961 roku Robinson podał nową typologię tego ostatniego znaleziska, przypisując je Homo erectus.

 

Ilustracja 12.5. Po lewej: Czaszka samicy szympansa. Po prawej: Czaszka St 5 Plesianthropus (Ąustralopithecus) transvaalensis odkryta przez Roberta Brooma w Strekfontein w Afryce Południowej.

Broom i Robinson znaleźli w Swartkrans kolejną, niemal ludzką, szczękę. Fragmentarycznie zachowana żuchwa (S K 45) pochodziła z głównego osadu zawierającego skamieniałości parantropa. W 1952 roku obaj badacze stwierdzili: „Bardziej pasuje do niej, czy też przypomina ją swym kształtem, wiele szczęk współczesnego Homo niż szczęka telantropa”. Mimo to Robinson przypisał później żuchwę SK 45 telantropowi, a następnie Homo erectus. Istnieją jednak powody, by rozważyć inne możliwości interpretacji tego znaleziska. Są one niestety skrywane.

W okresie powojennym Broom odkrył w Sterkfontein kolejną czaszkę australopiteka (il. 12.5). Później znalazł tu dalsze szczątki dorosłego australopiteka płci żeńskiej (St 14). Obejmowały one fragmenty miednicy, kręgosłupa i nóg. Ich morfologia, obok pewnych cech czaszek z tego stanowiska, wykazała zdaniem Brooma, że australopiteki poruszały się w wyprostowanej postawie ciała.

W 1925 roku Raymond Dart badał korytarz w Makapansgat na terenie Afryki Południowej i odkrył zaczernione kości. Doszedł do wniosku, że hominidy używały tu ognia. W 1945 roku Philip V Tobias, wówczas absolwent Darta na University ofthe Witwatersrand, znalazł w osadach jaskini w Makapansgat czaszkę wymarłego pawiana i zwrócił na nią uwagę swojego profesora. W 1947 roku Dart wrócił do pracy po dwudziestu latach przerwy, aby nadal poszukiwać kości australopiteków w Makapansgat.

Obok dalszych śladów ognia znalazł tu fragmenty czaszki australopiteka i inne kości. Odkrytą istotę nazwał Ąustralopithecus prometheus, imieniem herosa, który ukradł bogom ogień. Obecnie hominid ten jest klasyfikowany, wraz z okazami z Taung i Sterkfontein, jako Australopithecus africanus, odmienny od masywnych australopiteków z Kromdraai i Swartkrans.

Dart odkrył również w Makapansgat 42 czaszki pawianów, z których 27 miało potłuczone części twarzowe. Siedem dalszych nosiło ślady uderzeń na lewej stronie okolicy twarzowej. Na podstawie tych świadectw Dart stworzył ponury wizerunek Australopithecus prometheus jako krwiożerczego małpoluda, miażdżącego głowy pawianów prymitywnymi narzędziami kamiennymi i gotującego ich mięso na ogniu w jaskini w Makapansgat.

„Przodkowie ludzi – stwierdził – różnili się od żyjących małp człekokształtnych tym, że byli niezłomnymi zabójcami, istotami mięsożernymi, które przemocą porywały swe ofiary i pod ciosami zamęczały je na śmierć. Rozszarpywały ich połamane ciała, rozrywając kończyna po kończynie, zaspokajając swą nienasyconą żądzę świeżą krwią ofiar i zachłannie pożerając ich udręczone ciała”.

Jednak dziś paleoantropolodzy charakteryzują australopiteki jedynie jako zwierzęta żywiące się padliną, które nie były ani myśliwymi, ani wytwórcami ognia. Tym niemniej nowe odkrycia Brooma i Darta przekonały wpływowych naukowców, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, że australopiteki nie stanowiły jedynie odmiany małp człekokształtnych, lecz były autentycznymi przodkami ludzkiego gatunku.

Zinjantrop

Kolejnych ważnych odkryć dokonał Louis Leakey i jego druga żona, Mary. 17 lipca 1959 roku Mary Leakey natrafiła w warstwie Bed I Wąwozu Olduwai, na stanowisku FLK, na rozbitą czaszkę młodego hominida płci męskiej. Kiedy połączono jej fragmenty, okazało się, że istota ta miała grzebień kostny – krawędź biegnącą wzdłuż wierzchołka czaszki. Pod tym względem przypominała Australopithecus robustus. Mimo to Leakey stworzył nowy gatunek hominida, częściowo z tego powodu, że zęby odkrytej istoty były większe niż u australopiteków masywnych z terenu Afryki Południowej. Nazwał go Zinjanthropus boisei. Słowo Zinj oznacza Afrykę Wschodnią, a boisei odnosi się do Charlesa Boise’a, który we wczesnym okresie, obok innych osób, finansował prace Leakeyów. Razem z czaszką Leakey znalazł artefakty kamienne, co skłoniło go do nazwania zinjantropa pierwszym wytwórcą narzędzi kamiennych i stąd pierwszym „prawdziwym człowiekiem”.

Leakey stał się na pewien czas pierwszoplanową postacią paleoantropologii. Narodowe Towarzystwo Geograficzne przydzieliło mu fundusze, opublikowało bogato ilustrowane artykuły, zorganizowało specjalne programy telewizyjne i podróże po całym świecie, w trakcie, których mógł promować swoje odkrycia.

Jednak mimo wielkiego rozgłosu panowanie zinjantropa było bardzo krótkie. Biograf Leakeya Sonia Cole napisała: „Rzeczywiście, aby zapewnić sobie dalsze poparcie, Louis musiał przekonać Narodowe Towarzystwo Geograficzne, że zinjantrop jest prawdopodobnym kandydatem na „pierwszego człowieka« – ale czy musiał nadstawiać głowę aż tak daleko? Nawet laik patrząc na szczątki tego hominida, nie mógł dać się oszukać: zinjantrop, z grzebieniem na wierzchołku czaszki podobnym do grzebienia goryla i z niskim czołem, o wiele bardziej przypominał masywne australopiteki z obszaru Afryki Południowej niż współczesnego człowieka, z którym, mówiąc szczerze, nic go nie łączy”.

Homo habilis

W 1960 roku, mniej więcej rok po odkryciu zinjantropa, syn Leakeya, Jonathan, znalazł w pobliżu czaszkę kolejnego hominida (OH 7). Obok czaszki grupa skamieniałości OH 7 obejmowała kości ręki. W tym samym roku znaleziono również kości stopy (hominid OH 8). W następnych latach dokonano dalszych odkryć, w większości zębów, fragmentów szczęki czaszek. Skamieniałym osobnikom nadano barwne przydomki: „Dziecko Johnny”, „George”, „Cindy” i „Twiggy”. Niektóre kości znaleziono w dolnej części poziomu Bed II Wąwozu Olduwai.

Philip Tobias określił pojemność puszki mózgowej OH 7 na 680 cm3, czyli o wiele więcej niż u zinjantropa (530 cm3), a nawet więcej niż w przypadku największej czaszki australopiteka (w przybliżeniu 600 cm3). Było to jednak o około 100 cm3 mniej niż u najmniejszego osobnika Homo erectus.

Louis Leakey stwierdził, że dopiero teraz natrafił na prawdziwego wytwórcę narzędzi z dolnych poziomów Olduwai, na rzeczywiście pierwszego „prawdziwego człowieka”. Większy mózg tego hominida potwierdzał jego status. Leakey nazwał znalezioną istotę Homo habilis, „zręczny człowiek”.

 

Homo

Teraźniejszość

1 mln lat temu

2 mln lat temu

Ilustracja 12.6. Według Louisa Leakeya ani australopiteki, ani Homo erectus nie byli przodkami człowieka. Z kolei neandertalczycy powstali prawdopodobnie, zdaniem Leakeya, w wyniku krzyżowania się Homo erectus i Homo sapiens. Obecnie szczegóły ewolucji człowieka pozostają tematem aktywnej dyskusji. Jednak większość paleoantropologów uznaje progresję od jednego z gatunków australopiteków do Homo habilis, następnie Homo erectus i wczesnego Homo sapiens, który dał początek zarówno neandertalczykom jak i współczesnym ludziom.

 

Po odkryciu Homo habilis zinjantrop został przeklasyfikowany na Australopithecus boisei, nieco bardziej masywną odmianę Australopithecus robustus. Oba te gatunki australopiteków posiadały grzebienie kostne i zdaniem paleoantropologów nie były przodkami ludzi, lecz stanowiły boczne gałęzie ewolucji, które nie rozwijały się dalej.

Występowanie grzebieni kostnych komplikuje nieco hipotezy ewolucyjne. Samce goryli i niektóre samce szympansów również posiadają ten element w budowie czaszki, natomiast samice tych gatunków są go pozbawione. Z tego powodu Mary Leakey powiedziała w 1971 roku: „Należy poważnie rozważyć możliwość, że A. robustus i A. africanus reprezentują samca i samicę jednego gatunku”. Jeśli to wyjaśnienie miałoby okazać się słuszne, oznaczałoby, iż całe pokolenia specjalistów namiętnie myliły się w ocenie znalezisk australopiteków.

Louis Leakey uważał, że odkrycie Homo habilis w Wąwozie Olduwai, istoty żyjącej w okresie wczesnych australopiteków, lecz posiadającej większy mózg, doskonale potwierdza jego pogląd, że australopiteki nie były przodkami człowieka (ii. 12.6). Stanowiłby jedynie boczną gałąź w ewolucji ludzkiego gatunku. Tym samym Homo erectus, uważany za potomka australopiteków, również zostałby usunięty z drzewa genealogicznego Homo sapiens sapiens.

Jak jednak interpretować znaleziska neandertalskie? W opinii niektórych naukowców neandertalczycy reprezentowali gatunek przejściowy między Homo erectus a Homo sapiens. Leakey podał natomiast inne wyjaśnienie: „Czy nie jest możliwe, że stanowili oni odmiany powstałe w wyniku krzyżowania się Homo sapiens i Homo erectus?”. Można by wysunąć zarzut, że w wyniku takiego procesu pojawią się hybrydy, które nie będą zdolne do rozmnażania się. Jednak Leakey zwrócił uwagę na fakt, iż amerykański bizon krzyżuje się ze zwykłym bydłem, dając płodne potomstwo.

Opowieść o dwóch kościach ramiennych

W 1965 roku Bryan Patterson i W. W. Howells znaleźli w Kanapoi w Kenii niemal ludzką kość ramienną. W 1977 roku francuscy badacze odkryli podobną skamieniałość w Gombore na terenie Etiopii.

Nienaruszoną, dolną część kości ramiennej znaleziono w Kanapoi na powierzchni ziemi, jednak osad, z którego najwyraźniej pochodziła miał około 4,5 min lat.

Patterson i Howells zbadali, że odkryta w Kanapo! skamieniałość jest odmienna od kości ramiennych goryli, szympansów i australopiteków, przypomina natomiast kości ramienne ludzi. Stwierdzili, że „rozmiary kości Hominoida I z Kanapoi [...] są niemal dokładnie takie same jak w przypadku ludzkich kości, które posiadamy”.

Jednak Patterson i Howells nawet nie pomyśleli o tym, że znalezisko z Kanapoi mogło należeć do współczesnego gatunku człowieka. Tym niemniej, jeśli przedstawiciel Homo sapiens sapiens istniałby w Kanapoi 4-4,5 min lat temu, pozostawiłby po sobie dokładnie taką samą kość ramienną, jaką wtedy odkryto.

Antropolodzy Henry M. McHenry i Robert S. Corruccini z University of Califomia potwierdzili, że odkrycie z Kanapoi przypomina kość człowieka: „kość ramienną z Kanapoi trudno odróżnić od kości ramiennej współczesnego Homo [...] w każdym, ledwo uchwytnym szczególe świadczy ona o wczesnym wykształceniu się niemal ludzkiego łokcia”.

W swojej pracy z 1975 roku anatom C. E. Oxnard zgodził się z tą oceną, stwierdzając: „możemy potwierdzić, że kość z Kanapoi zdecydowanie przypomina kości człowieka”. Oxnard uznał więc, podobnie jak Louis Leakey, że australopiteki nie znajdowały się w głównej linii ewolucyjnej ludzkiego gatunku. W przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia z nieprawdopodobnym rozwojem od niemal ludzkiej kości ramiennej z Kanapoi do znacznie bardziej małpiej kości ramiennej australopiteków i następnie, ponownie do bardziej ludzkiej kości ramiennej późniejszych hominidów.

Skamieniałość z Gomobre, wydatowaną na około 1,5 min lat, znaleziono razem ze słabo obrobionymi narzędziami kamiennymi. W 1981 roku Brigitte Senut stwierdziła, że kość ramienną z Gombore „nie różni się od kości ramiennej typowego, współczesnego człowieka”. Wydaje się, zatem, iż do listy dowodów, kwestionujących akceptowany obecnie scenariusz ewolucji ludzkiego gatunku, możemy dodać dwie bardzo starożytne kości ramienne, które zdecydowanie przypominają kości ramienne człowieka: skamieniałość z Kanapoi z Kenii, datowaną na 4-4,5 min lat, i kość z Gombore z terenu Etiopii, sprzed ponad 1,5 min lat. Potwierdzają one pogląd, że Homo sapiens sapiens współistniał z innymi, człekokształtnymi i małpokształtny-mi, istotami przez bardzo długi czas.

Odkrycia Richarda Leakey’a

W 1972 roku syn Louisa Leakeya, Richard, odkrył nad Jeziorem Turkana w Kenii rozbitą czaszkę hominida. Oznaczono ją jako ER 1470. Jego żona Meave, zoolog, dokonała rekonstrukcji tego znaleziska. Pojemność puszki mózgowej czaszki wynosiła ponad 810 cm3, więcej niż w przypadku masywnych australopiteków. Początkowo, Richard Leakey wahał się z przypisaniem gatunku dla swojego odkrycia, lecz ostatecznie określił je jako Homo habilis.

Warstwa, w której odkryto czaszkę, leżała poniżej tzw. KBS Tuff, osadu wulkanicznego52 wydatowanego metodą potasowo-argonową na 2,6 min lat. Samej czaszce przypisano wiek 2,9 min lat, była więc współczesna najstarszym australopitekom. Datowanie tufu wulkanicznego zostało jednak później zakwestionowane. Według nowych szacunków miał on mieć mniej niż 2 min lat.

W pewnej odległości od miejsca, gdzie znaleziono czaszkę ER 1470, choć na tym samym poziomie, John Harris, paleontolog z Muzeum Narodowego w Kenii, odkrył dwie niemal ludzkie kości udowe. Harris wezwał Richarda Leakeya, który donosił później: „znalezione kości udowe są odmienne od szczątków australopiteków i zdumiewająco podobne do kości udowych współczesnego gatunku człowieka”. Inni badacze odkryli natomiast kości udowe odmienne od kości udowych Homo erectus.

Pierwszą kość udową, znalezioną przez Harrisa wraz z towarzyszącymi fragmentami kości piszczelowej i strzałkowej, oznaczono jako ER 1481, drugą -ER 1472. Kolejny fragment kości udowej, który odkryto, określono jako ER 1475. Wszystkie te znaleziska przypisano Homo habilis.

Richard Leakey stwierdził jednak w naukowym czasopiśmie, że odkryte kości nóg „z trudem można odróżnić od kości nóg H. Sapiens, jeśli weźmie się pod uwagę zakres odmian cechujących nasz gatunek”. W artykule opublikowanym w National Geographic Leakey powtórzył ten pogląd, oznajmiając, że skamieniałości te „niemal w ogóle nie różnią się od kości nóg Homo sapiens”. Inni badacze zgodzili się z tą opinią. B. A. Wood, anatom z Charing Cross Hospital Medical School w Londynie, stwierdził, że kości udowe „należą do grupy lokomocyjnej „współczesnego człowieka”.

Mimo iż większość uczonych nigdy nawet nie pomyślała o takiej możliwości, kości udowe z Koobi Fora można również przypisać hominidowi, który przypominał Homo sapiens sapiens i żył w Afryce około 2 min lat temu.

Kości udowe ER 1472 i ER 1481 świadczą, że odkrycia stanowiące wyraźnie chronologiczne anomalie nie ograniczają się do XIX wieku. Nadal poją-’ wiają się z zadziwiającą regularnością aż do dnia dzisiejszego, tuż przed naszymi oczami, choć z trudem ktokolwiek rozpoznaje je takimi jakimi one są. Z samej Afryki możemy przytoczyć cały katalog takich znalezisk: szkielet Recka, szczęka z Kanam, czaszki z Kanjera, kość ramienna z Kanapoi, kość ramienna z Gombore i kości udowe znad Jeziora Turkana. Wszystkie te skamieniałości albo wręcz przypisano Homo sapiens, albo opisano jako niemal ludzkie kości. Z wyjątkiem środkowoplejstoceńskich czaszek z Kanjera wszystkie odkryto w warstwach wczesnoplejstoceńskich bądź plioceńskich.

Kość skokowa ER 813

W 1974 roku B. A. Wood opisał skamieniałą kość skokową (kość kostki) znalezioną nad Jeziorem Turkana. Odkrył ją między osadem tufu wulkanicznego KBS Tuffa leżącą powyżej warstwą tzw. tum Koobi Fora. Porównał to znalezisko, oznaczone jako ER 813, do kości skokowych współczesnych ludzi, goryli, szympansów i innych naczelnych o nadrzewnym trybie życia. „Skamieniałość ta w prostej linii przypomina kości skokowe współczesnego człowieka” – stwierdził Wood.

Kość skokową ER 813 wydatowano na 1,5-2 min lat. Osobnik, do którego należała, żył więc mniej więcej w tym samym okresie co istoty określane jako Australopithecus robustus, Homo erectus i Homo habilis.

W późniejszym raporcie Wood stwierdził, że jego badania potwierdziły „podobieństwo skamieniałości KNM-ER 813 do w pełni ludzkich kości”, wykazując, iż jest ona „nieznacznie odmienna od kości skokowych współczesnych buszmenów”. Znalezisko KNM-ER 813 mogło, zatem należeć do przedstawiciela Homo sapiens sapiens, żyjącego we wczesnym plejstocenie bądź późnym pliocenie.

Jeżeli ta hipoteza jest słuszna, odkrycie znad Jeziora Turkana, podobnie jak kości udowe ER 1481 i ER1472, pasowałoby do grupy znalezisk sięgających w przeszłość miliony lat i wykluczałoby pogląd, że australopiteki, Homo habilis i Homo erectus byli przodkami ludzkiego gatunku.

OH 62 – Czy prawdziwy Homo habilis uprzejmie wstanie?

Artyści pracujący w oparciu o skamieniałości i raporty dostarczane przez paleontologów przedstawiali zwykle Homo habilis jako istotę zdecydowanie człekokształtną, z wyjątkiem głowy, która przypominała głowę małpy człekokształtnej (il. 12.7).,

Ten bardzo spekulatywny wizerunek Homo habilis utrzymał się aż do 1987 roku. Wówczas to Tim White i Don Johanson donieśli, że w Wąwozie Olduwai odkryli pierwszego osobnika Homo habilis (OH 62), którego czaszka była wyraźnie połączona z kośćmi pozostałej części szkieletu. Znalezione szczątki wykazały, iż istota ta miała zaledwie l m wysokości i dość długie ramiona. Rekonstrukcje nowego Homo habilis (il. 12.7) były zdecydowanie bardziej małpokształtne niż poprzednie.

Johanson i jego współpracownicy doszli do wniosku, że prawdopodobnie niewłaściwie przypisano Homo habilis wiele kości kończyn odkrytych przed rokiem 1987.

Znalezisko OH 62 potwierdza naszą opinię, iż kości udowe ER 1481 i ER 1472 z Koobi Fora, opisane jako niemal ludzkie skamieniałości, mogły należeć do przedstawicieli Homo sapiens sapiens, którzy żyli w Afryce w okresie późnego pliocenu. Część badaczy przypisała je Homo habilis. Jednak nowy wizerunek tego gatunku wyklucza taką interpretację. Być może więc kości udowe z Koobi Fora należały do Homo erectus? G. E. Kennedy przypisał kość udową ER 1481 temu hominidowi. E. Trinkhaus zauważył jednak, że poza jednym wyjątkiem zasadnicze rozmiary tej skamieniałości znajdują się w obrębie zakresu cech właściwych dla kości udowych współczesnego gatunku człowieka.

Ilustracja 12.7. Po lewej: Rekonstrukcja Homo habilis. Tak ukazywano ten gatunek przed 1987 rokiem. Z wyjątkiem głowy jego anatomia przypomina ciało człowieka. Po prawej: Dzięki odkryciu OH 62 w Wąwozie Olduwai w 1987 roku wyłonił się nowy wizerunek Homo habilis, mniejszy i bardziej małpokształtny niż dotąd.

Odkrywcy OH 62 musieli borykać się z problemem ewolucyjnego połączenia między nowym, bardziej małpokształtnym Homo habilis a Homo erectus. Te dwa gatunki oddziela w linii ewolucyjnej zaledwie około 200 000 lat. Jednak przejście H. habilis – H. erectus obejmuje raczej radykalne zmiany morfologiczne, w tym dużą zmianę rozmiarów ciała. Stosując modele prawidłowego wzrostu człowieka, Richard Leakey obliczył, że dorastający Homo erectus, odkryty w 1984 roku (KNM-WT 15000), osiągnąłby ponad l,8 m wysokości jako dorosły osobnik. Z drugiej strony, dorosły OH 62 miał jedynie niecały metr wzrostu. Biorąc to wszystko pod uwagę, wydaje się niewiarygodne, by w ciągu mniej niż 200 000 lat nastąpił ewolucyjny skok z małego, małpokształtnego Homo habilis OH 62 do dużego, bardziej człekokształtnego Homo erectus KNM-WT 15000.

Naukowcy, którzy uznają bardzo dyskusyjny, skokowy model ewolucji, mogą jednak z łatwością zaakceptować takie przejście. Odmiennie od zwolenników tradycyjnej koncepcji stopniowej ewolucji, ich zdaniem ewolucja przebiega szybkimi etapami zmian przerywanych długimi okresami zastoju. Model skokowy może więc wyjaśnić wiele kłopotliwych anomalii ewolucyjnych, na przykład przejście od Homo habilis do Homo erectus.

„Bardzo mały rozmiar ciała osobnika OH 62 – stwierdzili jego odkrywcy – wskazuje, że poglądy na temat ewolucji człowieka, postulujące wzrost rozmiarów poszczególnych gatunków w miarę upływu czasu, mogą wynikać raczej z uprzedzeń o stopniowej ewolucji a nie z faktów”. Jednak poglądy o skokowej ewolucji również mogą wynikać raczej z uprzedzeń a nie z faktów. Odkrycia paleontologiczne, rozważane w całości, świadczą, że różne małpoczłekokształtne i człekokształtne istoty, włącznie z niektórymi formami przypominającymi współczesnych ludzi, współistniały w plejstocenie i czasach wcześniejszych.

Nie tylko nowe znaleziska, takie jak OH 62, zakwestionowały długo akceptowany wizerunek Homo habilis. Odkryte wcześniej skamieniałości tego gatunku, interpretowane początkowo przez część badaczy jako niemal ludzkie kości, zostały później uznane przez innych naukowców za znaleziska przypominające szkielet małp człekokształtnych.

Jak już wspomnieliśmy, w warstwie Bed I Wąwozu Olduwai znaleziono kompletny szkielet stopy, oznaczony jako OH 8. Wydatowano go na 1,7 min lat i przypisano Homo habilis. W 1964 roku M. H. Day i J. R. Napier przypisali jednak stopę OH 8 Homo sapiens. W ten sposób również przyczynili się do upadku człekokształtnego wizerunku Homo habilis.

Z kolei O. J. Lewis, anatom z St. Bartholomew’s Hospital Medical College w Londynie, wykazał, że stopa OH 8 przypomina bardziej stopę szympansów i goryli. Uznał zatem, iż osobnik OH 8 był przystosowany do nadrzewnego trybu życia. Taka interpretacja powoduje pewien problem. Społeczeństwo wyobrażające sobie swojego hipotetycznego przodka – Homo habilis – jako istotę żyjącą raczej na drzewach, dzięki odpowiednio przystosowanej do tego stopie, zamiast kroczyć odważnie w wyprostowanej postawie ciała po afrykańskich sawannach, z pewnością nie służy planom propagandowym zwolenników ewolucji.

Na podstawie badań kości stopy OH 8, przeprowadzonych przez Lewisa, można dojść do wniosku, że Homo habilis cechował się o wiele bardziej małpokształtną budową, niż sądziła dotąd większość naukowców. Odkrycie OH 62 potwierdza ten pogląd. Istnieje również inna możliwość: stopa OH 8 nie należała do Homo habilis, lecz do australopiteka. Taką interpretację popierał Lewis.

Przez lata różni uczeni opisywali szkielet stopy OH 8 jako niemal ludzką stopę, niemal małpią, pośrednią między budową stopy człowieka i małpy człekokształtnej, odmienną zarówno od stopy człowieka i małpy człekokształtnej, w końcu podobną do stopy orangutana. Taka różnorodność opinii ponownie ukazuje ważną cechę znalezisk paleoantropologicznych – w wielu przypadkach podlegają one wielorakim, sprzecznym interpretacjom. Stronnicze rozważania decydują często, który pogląd zwycięża w danej chwili.

W Wąwozie Olduwai znaleziono również rękę OH 7, jako część typowego okazu Homo habilis. W 1962 roku J. R. Napier stwierdził, że pod pewnymi względami, zwłaszcza, jeśli chodzi o zakończenia palców, posiada ona całkowicie ludzką budowę. Podobnie jak w przypadku stopy OH 8 późniejsze badania wykazały, iż ręka OH 7 przypomina rękę małpy człekokształtnej, co zakwestionowało bądź to przypisanie jej do Homo habilis, bądź ogólnie akceptowany, człekokształtny wizerunek tego gatunku, opierający się również na pierwotnej interpretacji znaleziska OH 7. Podobieństwo odkrytej ręki do ręki małpy skłoniło Randalla L. Susmana i Jacka T. Sterna do wysunięcia wniosku, że służyła ona stworzeniu o „nadrzewnym trybie życia”.

Innymi słowy, Homo habilis, czy jakakolwiek istota, do której należała ręka OH 7, mogła spędzać większą część życia wisząc na gałęziach drzew. Ten małpokształtny wizerunek różni się od zdecydowanie człekokształtnego obrazu Homo habilis i innych przypuszczalnych przodków ludzi, jaki spotykamy zwykle w albumach na temat początków życia i w specjalnych programach telewizji edukacyjnej.

W świetle sprzecznych danych dotyczących Homo habilis niektórzy badacze uznali, że „stworzenie” tego gatunku na pierwszym miejscu rodzaju Homo było nieuzasadnione.

Jeżeli znaleziska przypisane Homo habilis nie należały w rzeczywistości do tego gatunku, co zatem reprezentowały? T. J. Robinson przekonywał, że Homo habilis został błędnie utworzony z mieszaniny szczątków szkieletowych należących do Australopithecus africanus i Homo erectus. Zdaniem innych naukowców wszystkie kości Homo habilis należały do australopiteków.

Widzimy, więc ostatecznie, że Homo habilis jest tak samo realny jak pustynny miraż. Czasami przedstawia się go jako istotę człekokształtną, innym razem małpokształtną, czasami istnieje, a czasami neguje się jego istnienie -zgodnie z upodobaniami osoby wypowiadającej dany pogląd. Biorąc pod uwagę wiele sprzecznych opinii, naszym zdaniem, materiał Homo habilis reprezentuje najprawdopodobniej więcej niż jeden gatunek hominida: małego, małpokształtnego i nadrzewnego australopiteka (OH 62 i niektóre znaleziska z Olduwai), prymitywnego Homo (czaszka ER 1470) i Homo sapiens sapiens (kości udowe ER 1481 i ER 1472).

Krytyka australopiteków przedstawiona przez Oxnarda

Homo habilis nie jest jedynym przodkiem człowieka podlegającym ciągłej krytyce. Zgodnie z opinią większości paleoantropologów australopiteki były przodkami ludzkiego gatunku, które posiadały człekokształtne ciało. Według zwolenników tego poglądu poruszały się one w wyprostowanej postawie, w sposób niemal identyczny jak współczesny Homo sapiens. Jednak już od samego początku niektórzy badacze sprzeciwiali się takiemu wizerunkowi tych istot. Wpływowi angielscy naukowcy, włącznie z Sir Arthurem Keithem, stwierdzili, że australopiteki nie były hominidami, lecz odmianą małp człekokształtnych.

Ten pogląd utrzymał się aż do początku lat pięćdziesiątych, kiedy to dalsze znaleziska australopiteków i odrzucenie autentyczności „człowieka z Piltdown” stworzyły w głównym nurcie paleoantropologii miejsce dla człekokształtnego wizerunku rodzaju Australopithecus.

Jednak nawet wówczas, gdy australopiteki zdobyły powszechną akceptację jako hominidy i przodkowie człowieka, nadal sprzeciwiano się tym opiniom. Louis Leakey stwierdził, że stanowiły one wczesne i bardzo małpokształtne odgałęzienie głównej linii ewolucji ludzkiego gatunku. Później jego syn, Richard Leakey, w znacznym stopniu przyjął ten sam pogląd.

Na początku lat pięćdziesiątych Sir Solly Zuckerman opublikował obszerne wyniki badań biometrycznych, które wykazywały, że australopiteki nie były aż tak człekokształtne, jak wyobrażali to sobie zwolennicy umieszczania tych istot w linii genealogicznej Homo sapiens. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza Charles E. Oxnard, stosując wieloczynnikową analizę statystyczną, ponowił i wzmocnił krytykę rozpoczętą przez Zuckermana. Zdaniem Oxnarda jest raczej nieprawdopodobne, by jakiekolwiek australopiteki [...] mogły mieć bezpośrednie powiązania filogenetyczne z rodzajem Homo”.

Oxnard zbadał, że mózg, zęby i czaszka australopiteków cechowały się taką samą budową, jak u małp człekokształtnych. Kości barkowe okazały się być przystosowane do zawieszania ciała na gałęziach drzew, a miednica, kości udowe, kości kostek do czworonożnego sposobu poruszania się i akrobatycznych zachowań. Zakrzywione kości ręki przypominały natomiast rękę orangutana. „Badając dalsze znaleziska – napisał Oxnard w 1975 roku – ukazuje się przed nami wizerunek średniej wielkości zwierząt o nadrzewnym trybie życia, zdolnych do wspinania się, wykonywania różnych akrobatycznych ruchów i być może zawieszania ciała na gałęziach drzew”.

Ilustracja 12.8. Większość naukowców opisuje australopiteki jako istoty dwunożne, człekokształtne z wyjątkiem gtowy. Jednak według badań S. Zuckermana i C. E, Oxnarda australopiteki były bardziej małpokształtne. Choć mogły poruszać się na dwóch nogach na ziemi (po lewej), były także stworzeniami o „nadrzewnym trybie życia, zdolnymi do wspinania się, wykonywania różnych akrobatycznych ruchów (po prawej) i być może zawieszania ciała na gałęziach drzew”. Unikalna morfologia australopiteków doprowadziła Zuckermana i Oxnarda do odrzucenia poglądu, że były one przodkami człowieka. Ilustracje wykonała Miles Triplett.

W 1973 roku Zuckerman i Oxnard zaprezentowali referat na sympozjum Towarzystwa Zoologicznego z Londynu. Na zakończenie spotkania Zuckerman dokonał ważnych spostrzeżeń: „Przez lata, prawie sam, sprzeciwiałem się standardowo przyjmowanym opiniom na temat australopiteków – sam, to znaczy razem z moimi współpracownikami ze szkoły, którą założyłem w Birmingham – ale obawiam się, że odniosło to mały skutek. Głos wyższego autorytetu przemówił i jego przekaz w odpowiednim czasie włączono do podręczników na całym świecie”.

Sytuacja ta nie uległa zmianie do dziś. Naukowcy posiadający odpowiedni autorytet w dziedzinie paleoantropologii i wśród całej społeczności naukowej zdołali utrzymać człekokształtny wizerunek australopiteków. Obszerne i dobrze udokumentowane dowody zaprzeczające temu faworyzowanemu obrazowi pozostają na stronach specjalistycznych czasopism, gdzie mają mały wpływ na całe społeczeństwo, nawet na jego wykształconą część, lub są w ogóle nieznane szerszym kręgom społecznym.

Analizując wieloletnią kontrowersję odnośnie charakteru australopiteków, Oxnard napisał w 1984 roku: „W toczącym się niegdyś sporze o to czy istoty te były bardziej spokrewnione z małpami człekokształtnymi czy z ludźmi, opinia o ich człowieczeństwie zwyciężyła. Rezultatem tego mogła być nie tylko porażka przeciwnych poglądów, lecz również usunięcie w niepamięć tej części dowodów, na których się one opierały Jeśli tak się rzeczywiście stało, musi istnieć możliwość ponownego wydobycia na światło dzienne tej pozostałej części istniejących świadectw. Mogą one być bardziej zgodne z nowym wizerunkiem australopiteków. Mogą pomóc wykazać, że australopiteki ani nie przypominały afrykańskich małp człekokształtnych bądź ludzi, ani też nie stanowiły pośredniego ogniwa między nimi, lecz były całkowicie odmiennymi istotami”.

Cała nasza książka porusza dokładnie ten sam problem. Pewne znaleziska zostały zapomniane i my sami odkryliśmy znaczne ilości takich materiałów, które dotyczą dziejów ludzkiego gatunku.

Podsumowując swoje ustalenia, Oxnard stwierdził: „Różne skamieniałości australopiteków są zwykle całkowicie odmienne zarówno od kości człowieka, jak i od afrykańskich małp człekokształtnych [...]. Rozpatrywane jako jeden rodzaj stanowią mozaikę jedynych w swoim rodzaju cech, przypominających do pewnego stopnia cechy orangutana”. Rozważając anatomiczną unikalność australopiteków, Oxnard powiedział: „Jeżeli ta ocena jest właściwa, trudno sądzić, by jakikolwiek australopitek należał do głównej linii ewolucyjnej ludzkiego gatunku”.

Podobnie jak Louis i Richard Leakey Oxnard uważał, że linia genealogiczna Homo była daleko bardziej starożytna niż pozwala na to standardowy scenariusz ewolucyjny. Uzasadniając tę opinię, zwrócił uwagę na skamieniałości, jakie wcześniej omawialiśmy: niemal ludzką kość skokową ER 813, datowaną na ponad 1,5 min lat, oraz kość ramienną z Kanapoi, być może, sprzed co najmniej 4 min lat. Na podstawie tych znalezisk Oxnard doszedł do wniosku, że rodzaj Homo ma przynajmniej 5 min lat. „Standardowe wyobrażenie o ewolucji człowieka – powiedział – musi zostać w dużym stopniu zmodyfikowane lub nawet odrzucone [...] należy wziąć pod uwagę nowe rozwiązania”.

„Lucy” w piasku z diatrybami

Mimo badań Oxnarda większość naukowców wciąż uważa, że australopiteki były przodkami ludzkiego gatunku. Jednym z tych uczonych jest Donald Johanson, który studiował antropologię na University of Chicago pod kierunkiem F. Ciarka Howella. Jako młody absolwent uczelni, żądny poznania tajników romantycznych poszukiwań skamieniałości hominidów, towarzyszył Howellowi w wyprawie do Afryki, pracując na stanowisku Omo w Etiopii.

Johanson powrócił później na afrykański kontynent, tym razem kierując już swoją własną ekspedycję do Hadaru w regionie Afar, na terenie Etiopii. Pewnego popołudnia Johanson znalazł górną część kości piszczelowej, która należała wyraźnie do jakiegoś gatunku naczelnych. W pobliżu tej skamieniałości odkrył dolny koniec kości udowej. Na podstawie sposobu, w jaki kość udowa i piszczel pasowały do siebie Johanson uznał, że znalazł kompletny staw kolanowy hominida, przodka współczesnego gatunku człowieka, nie zaś starożytnej małpy zwierzokształtnej. Osady, w których dokonał powyższych odkryć, miały ponad 3 min lat. Były to, zatem jedne z najstarszych szczątków hominida, jakie kiedykolwiek znaleziono.

W naukowych publikacjach Johanson donosił, że staw kolanowy z Hadaru (AL 129) ma 4 min lat i należał do prymitywnego australopiteka, charakteryzującego się ludzkim, dwunożnym chodem.

W trakcie następnego roku pracy Alemayehu Asfaw, Etiopczyk pracujący na stanowisku w Hadar z Johansonem, znalazł skamieniałe szczęki. Określenie ich przynależności gatunkowej okazało się trudne. Johanson poprosił Richarda Leakeya, aby przybył na miejsce i zbadał znalezisko. Leakey przyjął zaproszenie i przyjechał w towarzystwie swej matki, Mary Leakey, oraz żony, Meave. Razem z Johansonem zbadał szczęki i przypisał je rodzajowi Homo, co czyniło z nich najstarsze ze znalezionych dotychczas skamieniałości Homo.

30 listopada 1974 roku Donald Johanson i Tom Gray badali odcinek nr 162 na stanowisku w Hadar. Początkowo znaleźli jedynie fragmenty kości ssaka. Po pewnym czasie Grey był gotów zakończyć pracę i wrócić do obozu. Johanson zaproponował jednak, by sprawdzili pobliski żleb. Nie odkryli tam wielu skamieniałości, lecz gdy mieli właśnie odejść, Johanson zauważył na powierzchni ziemi odsłonięty fragment kości ramienia. Kiedy obaj rozejrzeli się wokoło, zobaczyli rozrzucone kości, które należały do tego samego hominida. Zaczęli skakać i krzyczeć z radości w ponad czterdziestostopniowym upale. W ten właśnie sposób uczcili dokonanie niezwykle znaczącego odkrycia.

Tego wieczoru Johanson i jego współpracownicy zorganizowali przyjęcie, a w obozowych głośnikach ekspedycji grzmiała ciągle piosenka Beatlesów Lucy in the sky with-Diamonds. Ze słów tej piosenki znaleziony hominid płci żeńskiej otrzymał swoje imię – „Lucy”.

Przy pomocy różnych metod datowania – metody paleomagnetycznej, potasowo-argonowej oraz pomiaru efektów promieniotwórczego rozpadu innych pierwiastków – Johanson określił, że „Lucy” ma 3,5 min lat.

W 1975 roku Johanson wrócił do Hadaru, tym razem z fotografem National Geographic, który zarejestrował kolejne ważne odkrycie. Na stoku wzgórza Johanson i jego zespół znaleźli skamieniałe szczątki trzynastu istot. Były to dorosłe osobniki płci męskiej i żeńskiej oraz dzieci. Nazwano je „Pierwszą Rodziną”. Ich wiek geologiczny był identyczny z wiekiem „Lucy” i wynosił około 3,5 min lat.

Po odkryciu „Pierwszej Rodziny” najważniejsze odkrycia z Hadaru, obejmujące ponadto staw kolanowy, szczęki znalezione przez Alemayehu i „Lucy”, zostały skompletowane. W jaki sposób skamieniałości te interpretowali i reinterpretowali poszczególni naukowcy?

Przypisując szczęki Alemayehu i okazy „Pierwszej Rodziny” rodzajowi Homo, Johanson polegał początkowo na opinii Richarda i Mary Leakey. Jeżeli „Lucy”, jak sądził Johanson, kość udowa AL 129 i piszczel należały do jednego z australopiteków, wówczas mielibyśmy w Hadar dwa rodzaje hominidów.

Pod wpływem Timothy’ego D. White’a, paleontologa, który pracował nad Jeziorem Turkana z Richardem Leakeyem, Johanson zmienił później swoją opinię na temat liczby gatunków w Hadar. White przekonał Johansona, że hominid z Hadar reprezentuje nowy gatunek. Wspólnie określili go mianem Australopithecus afarensis, od nazwy regionu Afar w Etiopii.

Według Johansona i White’a Australopithecus afarensis, najstarszy australopitek jakiegokolwiek odkryto, dał początek dwóm liniom genealogicznym hominidów. Pierwsza doprowadziła, poprzez Australopithecus africanus, do powstania masywnych australopiteków, druga, poprzez Homo habilis i Homo erectus, do pojawienia się Homo sapiens.

A. afarensis – nadmiernie ludzki hominid?

Johanson stwierdził, że „pod względem najważniejszych cech” osobniki Australopithecus afarensis posiadały „ludzkie ciała o małych rozmiarach”. Jednak niektórzy uczeni zdecydowanie nie zgodzili się z taką opinią. Przedstawili daleko bardziej małpokształtny obraz „Lucy” i jej krewnych. W większości przypadków ich poglądy na temat „Lucy” zgadzają się z wcześniejszymi ustaleniami Oxnarda, Zuckermana i innych naukowców odnośnie całego rodzaju Australopithecus.

Skamieniałości z Hadar nie obejmowały kompletnej czaszki osobnika A. afarensis. Tim White zdołał ją jednak częściowo zrekonstruować, używając szczątków czaszek, fragmentów dolnej i górnej szczęki oraz niektórych kości twarzy Należały one do kilku osobników „Pierwszej Rodziny”. Zdaniem Johansona zrekonstruowana czaszka „wyglądała jak mała samica goryla”. W tym względzie nie wybuchł żaden spór między Johansonem a jego krytykami. Wszyscy zgodzili się, że głowa A. afarensis przypominała głowę małp człekokształtnych.

Jednak budowa pozostałej części ciała tego hominida budziła kontrowersje. Randall L. Susman, Jack T. Stern, Charles E. Oxnard oraz inni badacze uważali ją również za małpokształtną. W ten sposób kwestionowali pogląd Johansona, że „Lucy”, podobnie jak człowiek, chodziła w wyprostowanej postawie ciała. Jej kość łopatkowa była niemal identyczna z kością łopatkową małp człekokształtnych. Obrócony ku górze staw łopatkowy wskazywał, że „Lucy” wykorzystywała najprawdopodobniej swe ramiona do wspinania się na drzewa i zawieszania na gałęziach całego ciała. Kości ramienia A. afarensis przypominały kości ramion wspinających się na drzewa przedstawicieli naczelnych, a kręgosłup posiadał punkty przyczepu bardzo silnych mięśni barków i pleców. Kości okolicy nadgarstka i dłoni, podobnie jak długie, zakrzywione kości palców, świadczyły o mocnym uchwycie ręki. Biodra i nogi „Lucy” były przystosowane do wspinania się na drzewa, a jej stopa posiadała zakrzywione palce, przydatne do chwytania gałęzi.

Można sobie tylko wyobrazić konsekwencje takiego obrazu czy też modelu „Lucy”, która prowadzi nadrzewny tryb życia. Z pewnością jej wizerunek jako istoty znajdującej się na ewolucyjnej drodze do powstania człowieka uległby w tym momencie zachwianiu. Nawet uznając, że „Lucy” mogłaby rozwinąć się w ludzką istotę, nadal musimy przyznać, iż cechy anatomiczne tego australopiteka przedstawiano niezgodnie z prawdą w celach propagandowych.

Należy także podkreślić, że Richard Leakey, Christine Tardieu i wielu innych uczonych dowodziło, iż skamieniały materiał A. afarensis obejmuje w rzeczywistości dwa lub nawet trzy gatunki.

W obrębie naukowej społeczności nie ma, więc jak dotąd jednomyślnego poglądu, jakie naprawdę byty australopiteki, w tym A. afarensis, zarówno pod względem morfologii, jak i ich ewolucyjnego związku z Homo sapiens sapiens. Niektórzy naukowcy widzą w nich przodków ludzkiego gatunku, natomiast inni, na przykład C. E. Oxnard, odrzucają taką opinię.

Ślady stóp z Laetoli

Stanowisko Laetoli usytuowane jest w północnej Tanzanii, około 50 km na południe od Wąwozu Olduwai. Laetoli jest masajskim słowem, które znaczy „czerwona lilia”. W 1979 roku członkowie ekspedycji kierowanej przez Mary Leakey zauważyli tu na powierzchni ziemi skamieniałe odciski stóp zwierząt. Były wśród nich ślady hominidów. Zostały one odciśnięte w warstwach popiołu wulkanicznego, wydatowanych metodą potasowo-argonową na 3,6-3,8 min lat.

Magazyn National Geographic przedstawił artykuł Mary Leakey zatytuowany „Ślady stóp w Popiołach Czasu”. W swej analizie odcisków Leakey przytoczyła opinię Louise Robbins z University of North Carolina, specjalisty w dziedzinie badań śladów stóp, która oświadczyła: „tak bardzo przypominały one ślady współczesnego człowieka, że aż trudno uwierzyć, iż znaleziono je w tak starych tufach wulkanicznych”.

Czytelnicy, którzy towarzyszyli nam dotąd w naszej intelektualnej podróży, będą mieli niewielkie trudności z rozpoznaniem odcisków stóp z Laetoli jako potencjalnego dowodu obecności ludzi w Afryce ponad 3,6 min lat temu. Byliśmy jednak nieco zdziwieni odkryciem tak uderzającej anomalii w zestawie współczesnych relacji dotyczących standardowych badań paleoantropologicznych. Najbardziej zdumiał nas fakt, że naukowcy o światowej reputacji, najwięksi specjaliści w swym zawodzie, patrzyli na te ślady, opisywali ich niemal ludzkie cechy i ani przez chwilę nie pomyśleli, że istoty, które je pozostawiły, mogły być takie jak my.

Procesy myślowe uczonych biegły ustalonymi zwyczajowo kanałami. Mary Leakey napisała: „Przynajmniej 3,6 min lat temu, w czasach plioceńskich, bezpośredni przodek człowieka poruszał się na dwóch nogach w wyprostowanej postawie ciała, stawiając swobodnie duże kroki [...] kształt jego stopy był dokładnie taki sam jak naszej”.

Kim był ten przodek? Akceptując pogląd Leakey, należałoby uznać, że ślady stóp w Laetoli zostawił poprzednik Homo habilis, który nie był australopitekiem. Przyjmując punkt widzenia Johansona i White’a, byłby to Australopithecus afarensis. W obu przypadkach głowa istoty, która zostawiła ślady, obok innych prymitywnych cech budowy ciała, przypominałaby głowę małp człekokształtnych.

Dlaczego jednak nie możemy wziąć pod uwagę hominida posiadającego stopy i ciało zbliżone do budowy współczesnego gatunku człowieka? Nic nie wyklucza takiej możliwości. Przedstawiliśmy w tej książce dużą liczbę skamieniałości, które świadczą o istnieniu Homo sapiens sapiens we wczesnym plejstocenie i późnym pliocenie. Część z tych znalezisk pochodzi nawet z Afryki.

Może jednak tylko wyolbrzymiamy niemal ludzkie cechy śladów stóp z Laetoli? Zobaczmy co powiedzieli na ten temat różni badacze.

Louise M. Robbins, która w 1979 roku przedstawiła Mary Leakey pierwszą ocenę odcisków, opublikowała później bardziej szczegółowy raport. W Laetoli znaleziono kilka grup śladów i oznaczono je literami. Badając odciski grupy G, reprezentujące trzech osobników, opisanych przez Mary Leakey jako prawdopodobna grupa rodzinna, Robbins zaobserwowała, że „posiadają one wiele cech charakterystycznych dla struktury ludzkiej stopy”. Zauważyła zwłaszcza, iż duży palec ustawiony był w linii prostej, co cechuje stopę człowieka, nie zaś w bok, jak w przypadku małp człekokształtnych. Małpy człekokształtne mogą w znacznym stopniu poruszać dużym palcem stopy podobnie jak ludzie kciukiem. Robbins stwierdziła ostatecznie, że „cztery strefy funkcjonalne stóp hominidów – pięta, łuk, poduszka dużego palca i same palce – odcisnęły się w popicie w sposób typowy dla ludzkiej stopy”. „Hominidy szły po powierzchni popiołu jak dwunożny człowiek” – dodała Robbins.

M. H. Day zbadał ślady z Laetoli używając metod fotogrametrycznych. Fotogrametria jest nauką, w której przy pomocy fotografii otrzymuje się dokładne dane dotyczące rozmiarów badanych obiektów. Analiza Daya wykazała, że odciski cechuje „bliskie podobieństwo z anatomią stóp współczesnego człowieka poruszającego się zwykle boso, co jak można wykazać, często zdarza się w przypadku ludzi”. Day zakończył swój raport w charakterystycznym tonie: „Nie ma teraz żadnych poważnych wątpliwości odnośnie wyprostowanej postawy ciała i dwunożnego sposobu poruszania się australopiteków”.

Jaki posiadał jednak dowód, że to australopiteki zostawiły w Laetoli ślady stóp? Nie można przecież wykluczyć, iż jakaś nieznana istota, być może bardzo podobna do współczesnego Homo sapiens, była ich sprawcą. Anatom R. H. Tuttie powiedział: „Kształt tych odcisków nie różni się od śladów stóp ludzi chodzących zwykle boso i stawiających duże kroki”.

Tuttie stwierdził ostatecznie: „Opierając się jedynie na morfologii odcisków grupy G, można powiedzieć, że istoty, które je pozostawiły, należały do rodzaju Homo [...] ponieważ ślady te tak bardzo przypominają odciski stóp Homo sapiens. Jednak ich wczesne pochodzenie powstrzyma prawdopodobnie wielu paleoantropologów przed przyjęciem takiego wyjaśnienia. Podejrzewam, że jeśli nie byłyby one datowane lub gdyby wydatowano je na późniejszy okres, większość specjalistów przypuszczalnie zaakceptowałaby opinię, że są to ślady przedstawicieli Homo [...] przypominają one małego, bosego Homo sapiens”.

Tuttie oświadczył również, że stopa A. afarensis nie mogła wykonać odkrytych w Laetoli odcisków. Jak widzieliśmy, posiadała ona długie, zakrzywione palce. Zdaniem Tuttle’a trudno wyobrażać sobie, „by takie palce pasowały dokładnie do śladów z Laetoli”. Identyczny zarzut można przedstawić w odniesieniu do stopy jakiegokolwiek innego gatunku australopiteków.

Stern i Susman sprzeciwili się jednak opinii Tuttle’a. Przekonani, że odciski z Laetoli są śladami niemal małpich stóp A. afarensis, zaproponowali inne wyjaśnienie. Starożytne australopiteki szły po wulkanicznym popicie podwijając długie palce, jak czasami robią to szympansy. Z tego powodu ich ślady tak bardzo przypominały odciski dość krótkopalczastej stopy człowieka.

Czy australopiteki idące z podwiniętymi palcami mogły zostawić prawie ludzkie ślady? Tuttie uważał, że jest to wyjątkowo nieprawdopodobne. Jeżeli hominid z Laetoli miał długie palce, wówczas, zdaniem Tuttle’a, znaleziono by dwa rodzaje śladów – długich, rozciągniętych palców i krótkich, podwiniętych palców z wyjątkowo głębokimi odciskami kostek. Tak jednak nie było, co oznaczało, że długopalczasta stopa A. afarensis nie mogła zostawić swych śladów w Laetoli.

Nawet Tim White, który również sądził, iż to Australopithecus afarensis pozostawił odciski stóp w Laetoli, stwierdził: „Model podwiniętych palców „przypominający zachowanie szympansa”, zaprezentowany przez Sterna i Susmana (1983), zakłada znaczne zróżnicowanie bocznych długości palców na śladach z Laetoli. Nie jest to jednak widoczne na skamieniałych odciskach”.

Kwestionując bezpośrednio pogląd Johansona, White’a, Latimera i Lovejoya, którzy uznali, że ślady odkryte w Laetoli pozostawił Australopithecus afarensis, Tuttie powiedział: „Z powodu zakrzywienia i wydłużenia palców, a także innych cech szkieletowych świadczących o nadrzewnym trybie życia [...] jest nieprawdopodobne, by Australopithecus afarensis z Hadaru z terenu Etiopii mógł zostawić takie odciski stóp, jakie odkryto w Laetoli”. Tego typu wypowiedzi sprowokowały Johansona i jego zwolenników do przedstawienia starannie opracowanych kontrargumentów.

Tim White opublikował na przykład w 1987 roku pracę badawczą na temat odcisków z Laetoli, w której odrzucił argumenty Tuttle’a przemawiające za tym, że ich sprawcą był bardziej rozwinięty hominid niż A. afarensis. White powiedział: „Nie ma nawet strzępu dowodu wśród 26 osobników reprezentujących rodzinę człowiekowatych w zbiorze ponad 5 000 szczątków kręgowców z Laetoli, który świadczyłby o obecności na tym stanowisku bardziej rozwiniętego hominida plioceńskiego”. Jednak jak widzieliśmy w naszym przeglądzie afrykańskich skamieniałości hominidów, istnieje w rzeczywistości kilka „strzępów” dowodów wskazujących na obecność w pliocenie istot podobnych do osobników sapiens. Część z nich odkryto w pobliżu Laetoli. Ponadto szczątki szkieletowe człowieka i tak znajdywane są bardzo rzadko, nawet na stanowiskach, gdzie występują inne niewątpliwe ślady jego obecności,

White stwierdził proroczo: „ostatecznie nauka udowodni, że odciski z Laetoli są w niewielkim stopniu odmienne od śladów stóp pozostawianych w analogicznych okolicznościach przez współczesnych ludzi”. Jednak w tej chwili można zaobserwować, że nie różnią się one od odcisków stóp człowieka. Nawet sam White powiedział również: „Nie mylę się. Przypominają one ślady stóp współczesnych ludzi. Jeśli dziś znaleziono by jeden z nich w piasku kalifornijskiej plaży i zapytano by czteroletnie dziecko, co to jest, odpowiedziałoby natychmiast, że ktoś tędy przechodził. Nie byłoby ono w stanie odróżnić go od setki innych śladów na plaży. Nikt nie mógłby go odróżnić. Budowa zewnętrzna jest identyczna. Wyraźnie widać dobrze ukształtowaną, współczesną piętę, z mocno wyodrębnionym łukiem, i dobrze wykształconą poduszkę dużego palca, który znajduje się zresztą w prostej linii i nie jest skierowany w bok, jak w przypadku stóp małp człekokształtnych”.

Tuttie zauważył natomiast: „we wszystkich dostrzegalnych cechach morfologicznych stopy osobników, którzy zostawili ślady grupy G, nie różnią się od stóp współczesnych ludzi”.

„Czarna Czaszka”, czarne myśli

W 1985 roku Alan Walker z Johns Hopidns University odkrył na zachód od Jeziora Turkana skamieniałą czaszkę hominida, zabarwioną na czarno minerałami. Nowe znalezisko, nazwane „Czarną Czaszką”, wzbudziło wątpliwości odnośnie obrazu ewolucji hominidów, przedstawionego przez Donalda Johansona.

Według pierwotnej hipotezy Johansona Australopithecus afarensis dał początek dwóm liniom hominidów. Układ ten można sobie wyobrazić w postaci drzewa z dwoma gałęziami. Ich pień stanowi Australopithecus afarensis. Na jednej gałęzi znajduje się linia Homo, przebiegająca od Homo habilis poprzez Homo erectus do Homo sapiens, na drugiej – australopiteki.

Johanson i White twierdzili, że Australopithecus afarensis dał początek Australopithecus africanus, a z niego powstał z kolei Australopithecus robustus. Tendencja rozwojowa zmierzała w kierunku coraz większych zębów, szczęk i czaszki, która posiadała jednocześnie grzebień kostny biegnący wzdłuż jej wierzchołka. Służył on u masywnych australopiteków do przyczepu silnych mięśni szczękowych. Następnie Australopithecus robustus dał przypuszczalnie początek niezwykle masywnemu Anstralopithecus boisei, który posiadał wszystkie wymienione powyżej cechy w ekstremalnej postaci. „Czarna Czaszka”, oznaczona jako KNM-WT 17 000, była podobna do szczątków Australopithecus boisei, miała jednak 2,5 min lat – więcej niż najstarsze australopiteki masywne.

W jaki sposób Johanson zareagował na odkrycie „Czarnej Czaszki”, podobnej do osobników boisei? Przyznał, że skomplikowało ona badania i uniemożliwiło ustawienie A. africanus, A. robustus i A. boisei w jednej linii następujących po sobie form, wywodzącej się od A. afarensis. Zaproponował cztery możliwe zestawienia tych gatunków, nie sugerując jednak, które jest właściwe. Uznał, że nie ma jeszcze wystarczających dowodów, by wybrać jedno z nich.

Niepewna liczba gatunków w Hadar i niejasne zależności między następującymi po sobie hominidami (A. africanus, A. robustus, A. boisei i Homo habilis) stwarza zwolennikom ewolucji problemy. Pat Shipman powiedziała w 1986 roku: „W tej chwili możemy jedynie stwierdzić, że nie mamy już wyraźnego rozeznania, kto dał początek komu”.

Mimo nowych komplikacji jedno zagadnienie jest szczególnie istotne – pochodzenie linii Homo. Shipman opisała w jaki sposób Bili Kimbel, współpracownik Johansona, próbował rozwiązać filogenetyczne konsekwencje odkrycia „Czarnej Czaszki”: „Na końcu wykładu o ewolucji australopiteków wytarł wszystkie wykresy dotyczące możliwych rozwiązań i przez chwilę wpatrywał się w tablicę. Potem odwrócił się do studentów i podniósł bezradnie ręce”. Kimbel zdecydował ostatecznie, że linia Homo pochodzi od Australopithecus africanus. Johanson i White nadal utrzymywali, iż bezpośrednio od Australopithecus afarensis.

Po rozważeniu różnych możliwości filogenetycznych i uznaniu, że dostępne materiały nie rozstrzygają problemu na korzyść żadnej z nich, Shipman stwierdziła: „Moglibyśmy powiedzieć, że nie mamy jakichkolwiek dowodów na to, skąd pochodzi linia Homo. Moglibyśmy również usunąć wszystkie australopiteki z rodziny hominidów [...]. Tak bardzo przeraża mnie sama myśl o tym, że podejrzewam, iż nie jestem w stanie ocenić jej racjonalnie. Zostałam wychowana w przeświadczeniu, że australopiteki są hominidami”. Jest to jedna z bardziej uczciwych opinii, jaką usłyszeliśmy od osoby reprezentującej oficjalną naukę i zaangażowanej w badania paleoantropologiczne.

W powyższej dyskusji przedstawialiśmy jedynie te znaleziska, które są rozważane i akceptowane przez większość naukowców. Jeżeli mielibyśmy wziąć również pod uwagę materiały zupełnie ignorowane, a świadczące o istnieniu człowieka w bardzo starożytnych czasach, całe zagadnienie byłoby jeszcze bardziej skomplikowane.

Przegląd historii afrykańskich znalezisk związanych z ewolucją ludzkiego gatunku skłania nas do następujących wniosków: (l) W Afryce dokonano wielu odkryć, które świadczą o obecności niemal ludzkich istot we wczesnym plejstocenie i pliocenie. (2) Standardowy wizerunek australopiteków jako człekokształtnych, naziemnych stworzeń dwunożnych okazuje się być nieprawdziwy. (3) Nie jest pewne czy australopiteki oraz Homo erectus byli przodkami człowieka. (4) Status Homo habilis jako odrębnego gatunku jest wątpliwy. (5) Ograniczając się nawet do powszechnie akceptowanych znalezisk, różnorodność zaproponowanych połączeń ewolucyjnych między poszczególnymi hominidami w Afryce przedstawia bardzo zagmatwany obraz dziejów ludzkiego gatunku. Łącząc odkrycia afrykańskie ze znaleziskami omawianymi w poprzednich rozdziałach, okazuje się, że wszelkie dostępne materiały w postaci skamieniałych kości i artefaktów wskazują, iż współczesny gatunek człowieka – Homo sapiens sapiens – współistniał z innymi przedstawicielami naczelnych przez dziesiątki milionów lat.

 

51 Robustus- w języku łacińskim znaczy mocny

52Tufu

53 Diatryba – przemówienie bądź utwór literacki wyrażające zwykle protest lub krytykę. Jest to aluzja do wspomnianego później tytułu piosenki Beatlesów „Lucy in the Sky with Diamonds” („Lucy na niebie z diamentami”).